Wednesday, December 26, 2018

Gdzie byłem w 2018 roku? Podsumowanie!

Ten rok zdecydowanie mogę zaliczyć do udanych. Liczba lotów i odwiedzonych przeze mnie miejsc jest naprawdę imponująca. Latałem tak często, że na lotnicze podsumowanie roku w tej formie, do której zdążyłem Was przyzwyczaić, musicie jeszcze chwilę poczekać. Natomiast dziś zapraszam Was na przegląd wszystkich miejsc, które w tym roku udało mi się odwiedzić. Nie zabrakło w tym roku wielu nowości! I to naprawdę rewelacyjnych nowości. Jesteście gotowi? To zapraszam! 




Ostatnie dni grudnia zawsze sprzyjają różnego rodzaju podsumowaniom. Ten rok był bardzo intensywny pod względem podróżniczym. Wiele miejsc udało się zobaczyć po raz pierwszy, do niektórych miałem okazję powrócić po raz kolejny. Ogólnie udało się odwiedzić miejsca znajdujące się na czterech różnych kontynentach. Jesteście ciekawi, gdzie udało mi się być w mijający, 2018 roku?




1. Londyn, Wielka Brytania


Miasto, w którym bywałem wielokrotnie i z chęcią tam wracam. Pamiętam, że pogoda w tamten weekend była typowo angielska i cieszyłem się, że nie zarezerwowałem biletów na taras widokowy w najwyższym wieżowcu w mieście - The Shard. Ale za to pierwszego wieczoru udało się odwiedzić "Sky Garden", z którego również rozciągał się niesamowity widok na Londyn, a do wszystko zupełnie za darmo. Wystarczy kilka dni wcześniej zrobić rezerwację. Wpis z tego weekendu w Londynie znajdziecie tutaj!




No i w Londynie udało się spotkać z Mileną i Carlosem i wyskoczyć na indyjskie jedzonko. :)



2. Toronto, Niagara Falls oraz Montreal, Kanada


Obiecałem sobie, że do Toronto kiedyś wrócę. Udało się, nawet szybciej niż myślałem. To jedno z tych miast, w których wielokrotnie nachodziła mnie refleksja "A jakby to było sobie tutaj pomieszkać?". Więcej o Toronto możecie znaleźć w moim wpisie "Co robić w Toronto?".  





Tym razem udało się także pojechać na Niagarę oraz polecieć do Montrealu. Sam wodospad robi wrażenie, chociaż chciałbym go kiedyś zobaczyć jeszcze latem, by móc pod niego podpłynąć. Totalnie nie spodziewałem się, że okolica wodospadu to jeden wielki park rozrywki. Pamiętam też, że dziwnie się wtedy czułem z tą świadomością, że znajduję się tak blisko Stanów Zjednoczonych, a nie mogę do nich wjechać, gdyż wtedy nie miałem jeszcze wizy amerykańskiej. 







Montreal nie zrobił na mnie aż tak wielkiego wrażenia, ale może przez to, że ja totalnie pokochałem Toronto. A Montreal to zupełnie inna bajka. Tam zdecydowanie możemy mieć wrażenie, jakbyśmy byli w Europie. No i jeszcze ten wszechobecny francuski. Tam nawet Starbucks i KFC nazywają się inaczej, co by zachować poprawność językową... :)









3. Frankfurt nad Menem, Niemcy


Ten wyjazd trochę się pokomplikował. Przez Frankfurt miałem lecieć do Poznania, z którego miałem polecieć pierwszym lotem na trasie Poznań-Keflavik. Niestety Wizz Air zmienił termin lotu o jeden dzień do tyłu przez co nic z mojego planu nie wyszło. Ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. We Frankfurcie udało się spotkać z Pauliną, a w Polsce zahaczyłem na chwilę o dom, mogąc spędzić sobotę wielkanocną w domu.



4. Sztokholm, Szwecja


Nie jestem w stanie zliczyć ile razy byłem już w Sztokholmie. To jedno z tych miast, do których nie trzeba mnie jakoś specjalnie namawiać. Cynamonowe bułeczki w Szwecji czy lody o ich smaku zawsze smakują tam wyśmienicie! :) W Sztokholmie kocham tamtejsze stacje metra, o których pisałem tutaj!






5. Helsinki oraz Lahti, Finlandia


W końcu udało mi się odwiedzić Helsinki, ostatnią stolicę z nordyckiej "5" krajów. Miasto bardzo pozytywnie mnie zaskoczyło. Nie wiedziałem, czego się po nim spodziewać. A tu taka przyjemna stolica, z zielonymi tramwajami, wszechobecnymi muminkami i tym niesamowitym, do niczego niepodobnym językiem! W Finlandii udało się nawet wyskoczyć na chwilę poza miasto i zobaczyć słynne skocznie narciarskie w Lahti.






6. Paryż, Francja


Paryż w tym roku udało odwiedzić się aż dwa razy, a oba pobyty były dość krótkie. W czasie pierwszego pobyty w Paryżu udało się wyskoczyć na lunch ze znajomymi z pracy: Mileną i Adrianem, a także spełniłem swoje kolejne podróżnicze marzenie i jechałem pociągiem TGV, zarówno w pierwszej, jak i w drugiej klasie! :) We Francji pokochałem zupę cebulową, która zawsze była dla mnie idealnym starterem! :D







7. Bruksela, Belgia


To już druga nowość pośród europejskich stolic! Miasto pachnące goframi i czekoladą! Z pysznymi frytkami, mulami i świetnym piwem! Od teraz Bruksela nie kojarzy już mi się z sikającym chłopcem, a z jedzeniem! W Brukseli po raz kolejny w tym roku widziałem się z Pauliną, więc zajadaliśmy się tymi pysznościami razem. :)





8. Nowy Jork oraz Waszyngton, Stany Zjednoczone


Zdobycie wizy do Stanów to także był plan na ten rok. Z uzyskaniem jej nie było większych problemów, o wizę ubiegałem się w Ambasadzie w Reykjaviku. Wybranie pierwszego kierunku w Stanach nie było żadnym problemem. Oczywiście, że Nowy Jork, który z czystym sumieniem można nazwać stolicą świata. Miasto, które zna każdy. Wizyta w nim była zdecydowanie spełnieniem jednego z większych podróżniczych marzeń. Pomimo tego, iż Stany Zjednoczone mnie jakoś specjalnie nie fascynowały. Ale Nowy Jork, to Nowy Jork! W Nowym Jorku także udało się spotkać ze znajomymi - znajomymi z pracy: z Ewą, Anitą i Matim. :)




Zobacz także:








W Waszyngtonie natomiast byłem na krótkiej, jednodniowej wycieczce, która okazała się być trochę niewypałem. Dzień przed Waszyngtonem, zwiedzałem Nowy Jork do późnych godzin wieczornych. Poranny lot do stolicy kraju wiązał się z pobudką o 4 nad ranem. Zmęczenie, a do tego deszczowa pogoda w Waszyngtonie sprawiły, że w ogóle nie potrafiłem zachwycić się tym miejscem. A ostatecznie kupiłem bilet na wcześniejszego Megabusa do Nowego Jorku... .




9. Amsterdam, Holandia


No i trzecia w tym roku europejska stolica, którą w końcu udało mi się odwiedzić. Kolorowy Amsterdam, z klimatycznymi kanałami, wszechobecnymi rowerami, a także genialnym lotniskiem, które każdy miłośnik samolotów polubi. Tym samym lotnisko Schiphol wyprzedziło w moim europejskim, lotniskowym rankingu Helsinki. No i bym zapomniał, niesamowita, interaktywna prezentacja w starym browarze Heinekena - Heineken Experience. To w Amsterdamie trzeba zobaczyć! W Amsterdamie także widziałem się po raz kolejny z ludźmi z pracy - z Matim i z Anitą! :)





10. Sydney oraz Melbourne, Australia


Już samo wylądowanie w Australii było czymś magicznym. Przecież to tak daleko. Sydney i Melbourne to kolejne dwa miejsca, w których zastanawiałem się jakby to było tam sobie pomieszkać. Z większym wskazaniem na Melbourne. Więcej o Australii w osobnych postach, do których linki znajdziecie poniżej.












11. Singapur


Singapur mnie zmiażdżył i jeśli już muszę wybrać jedno miejsce, które zrobiło na mnie największe wrażenie w czasie moich listopadowych wakacji to wybieram właśnie to oto miasto-państwo. Niesamowicie nowoczesne i czyste! Z godnym naśladowania podejściem do klienta, a także z najlepszym lotniskiem na świecie! 








12. Kuala Lumpur, Malezja


Krótka wycieczka do stolicy Malezji. Początkowo obawiałem się, że będzie niewypał jak z Waszyngtonem. Na szczęście moje obawy były zupełnie niepotrzebne. Kuala Lumpur było bardzo dobrym pomysłem. Świetny hotel w dobrej cenie, robiące niesamowite wrażenie, w szczególności wieczorem, wieże Petronas Towers, a także SkyBox, czyli szklane pomieszczenie na wieży KL Tower.











13. Bangkok oraz Ao Nang, Tajlandia


Głośny Bangkok, który ma wiele do zaoferowania, ale przy dłuższym pobycie może już trochę męczyć. Bardzo podobało mi się na Chinatown, natomiast zupełnie rozczarowało mnie Khao San Road, którego fenomenu zrozumieć nie mogę.









W Ao Nang natomiast miałem czas na odpoczynek, plażowanie i cieszenie się piękną pogodą, o której w islandzkiej rzeczywistości mogę tylko pomarzyć. ;D








14. Berlin, Niemcy


W Berlinie także miałem okazję być dwa razy w tym roku. Tu także mogę wracać i wracać. A jako, że niezbyt długo cieszyłem się z bezpośrednich lotów z Keflaviku do Poznania, to Berlin coraz częściej znajduje się na mojej drodze do stolicy Wielkopolski. Cieszę się, że jadąc do domu na święta udało mi się także zahaczyć o jarmark świąteczny na Alexanderplatz. W tamtym roku zdecydowanie mi tego zabrakło.






A wiecie co w tym wszystkim jest najpiękniejsze? Że w czasie tych wszystkich wyjazdów mogłem spotkać się z tyloma znajomymi! W Polsce, na Islandii, w Europie, w Stanach. Niewiele brakło, a z koleżanką z pracy zobaczyłbym się w Australii! Dosłownie się minęliśmy. W Poznaniu bywałem kilka razy, za każdym razem mając mega napięty grafik, podobnie jak moi znajomi również mający swoje obowiązki. A mimo to z wieloma z Was miałem okazję się zobaczyć! I za to Wam bardzo dziękuje! Że tak wielu z Was było częścią moich podróży! <3

Podsumowując, łącznie z Islandią i Polską, w 2018 roku byłem w 15 różnych krajach, znajdujących się na czterech kontynentach. :)

A jakie miejsca Wam udało się odwiedzić w 2018 roku? Chwalcie się w komentarzach! :)

1 comment:

  1. Bardzo ciekawy i interesujący post. Oby tak dalej :)

    ReplyDelete