Tuesday, September 25, 2018

Recenzja: Do Stanów liniami Icelandair

Islandia wykorzystuje jak może swoje miejsce na mapie świata i staje się coraz popularniejszym miejscem przesiadkowym dla osób podróżujących między Europą a Stanami Zjednoczonymi i Kanadą. Icelandair oraz WOW Air zagęszczają swoją siatkę połączeń, a lista miast w Stanach, do których dolecimy islandzkimi liniami robi się coraz bardziej imponująca. Podczas swojej pierwszej podróży do Stanów zdecydowałem się na linie lotnicze Icelandair. W tym poście opiszę Wam jak wygląda serwis oferowany przez narodowego przewoźnika Islandii.


Icelandair do obsługi swoich połączeń używa następujących samolotów firmy Boeing: 757-200, 757-300, szerokokadłubowe 767-300ER, a także od niedawna 737MAX. We flocie przewoźnika zdecydowanie przeważają Boeingi 757. Warto także wspomnieć, że pośród tych maszyn znajdują się trzy w szczególnych, bardzo charakterystycznych malowaniach. Każdy miłośnik samolotów zapewne słyszał o samolocie "Hekla Aurora", czyli o boeingu w malowaniu zorzy polarnej. Oprócz tego, jest jeszcze Vatnajokull, w malowaniu lodowca oraz Thingvellir, czyli samolot w islandzkich barwach narodowych . Wszystkie bez problemu znajdziecie na moim instagramowym profilu. Widuję je dość często i zawsze staram się je uchwycić aparatem, o ile tylko mam okazję.



Linie lotnicze obsługują aktualnie 28 europejskich destynacji oraz 19 w Ameryce Północnej. Obecnie Icelandair nie oferuje bezpośrednich połączeń do Polski, lata jednak do Berlina na lotnisko Tegel, co może być ciekawą opcją dla tych z zachodniej części Polski, którzy mają dogodny dojazd na berlińskie lotnisko.

Photo: www.icelandair.com/about/routemap/

Icelandair oferuje loty w dwóch klasach podróży: ekonomicznej oraz w klasie biznes, którą przewoźnik nazywa Saga Premium.


W klasie ekonomicznej bilety dostępne są w trzech różnych taryfach: Economy Light, Economy Standard oraz Economy Flex. W klasie biznes do wyboru mamy dwie taryfy: Saga Premium i Saga Premium Flex.


W najtańszej taryfie podróżujemy tylko z bagażem podręcznym o wymiarach 55x40x20 cm oraz wadze nie przekraczającej 10 kg. We wszystkich taryfach bezpłatnie wybrać możemy sobie miejsce w samolocie, zapewnioną mamy rozrywkę pokładową, a także napoje bezalkoholowe. W klasie ekonomicznej, w żadnej z taryf nie są oferowane żadne przekąski. Zarówno na lotach europejskich. jak i tych międzykontynentalnych.

Icelandair oferuje także swoim pasażerom zbieranie mil, a właściwie saga punktów, w swoim programie lojalnościowym Icelandair Saga Club. Zainteresowanych tym programem lojalnościowym po więcej szczegółowych informacji odsyłam tutaj!


10.09.2018 FI623 Keflavik International Airport (KEF) - New York Newark (EWR) 

15.09.2018 FI622 New York Newark(EWR) - Keflavik International Airport(KEF)

Zakup biletu


Bilety do Stanów kupowałem na oficjalnej stronie linii lotniczej około trzech miesięcy przed planowanym lotem, tuż po otrzymaniu wizy. Tak się akurat złożyło, że w dniu. w którym odebrałem swoją wizę, w Icelandair wystartowała promocja, którą objęte również było bilety do Nowego Jorku. W obie strony leciałem w klasie ekonomicznej, natomiast bilety zostały zakupione w taryfie Economy Standard, obejmującej 23kg bagażu rejestrowanego. Do Newark leciałem lotem o numerze FI623, natomiast w kierunku powrotnym - FI622. 

Samolot


W przypadku lotu do Newark, bardzo liczyłem na samolot w malowaniu flagi islandzkiej, gdyż widziałem, że ostatnimi czasy bardzo często obsługuje trasę do Newark. Latał tam kilka dni pod rząd, ale akurat w poniedziałek wyszło inaczej. Trafiło na niespełna 21-letniego Boeinga 757-200 o numerach TF-FIN, czyli ten sam samolot, który dzień wcześniej, ze względu na problemy techniczne, odleciał do Toronto z kilkugodzinnym opóźnieniem.



W drogę powrotną zabrał nas nieco większy i młodszy (niespełna 17-letni) Boeing 757-300, o numerach TF-FIX, który na pokład zabrać może 225 pasażerów. 

O ile do Newark samolot zapełniony był prawie w stu procentach, o tyle na locie do Keflaviku cały tył był pusty, dzięki czemu udało się zmienić miejsca na bardziej komfortowe. 


Check-in, kontrola bezpieczeństwa oraz kontrola paszportowa 


Gdy tylko przyjechaliśmy na lotnisko, po zapakowaniu kurtek do walizek, od razu udaliśmy się w kierunku stanowisk Icelandaira, by się odprawić,  jednakże okazało się to nie możliwe, bo zostaliśmy odesłani przez obsługę naziemną do kiosku. Fajnie, że kioski są. Często pozwala to uniknąć stania w długich kolejkach. Szczególnie przydatne są wtedy. gdy lecimy tylko z bagażem podręcznym. Jednakże uważam, że w kwestii pasażera powinno być to, z jakiej formy odprawy chciałby skorzystać. W Newark nie było z tym problemu. Były zarówno stanowiska dla pasażerów Saga Business Class, jak i kilka stanowisk Economy. Obyło się bez kolejek i cały proces odprawy i nadania przebiegł bardzo sprawnie. 

W Keflaviku automaty zlokalizowane są w kilku miejscach w hali odpraw. Około godziny 14 nie było przy nich żadnych kolejek. Maszyny są bardzo proste w obsłudze. W przypadku lotów do Stanów ważne jest, by wprowadzić dane paszportu, wizy, a także adres w USA, pod którym się zatrzymamy. My na szczęście zrobiliśmy to kilka dni przed wylotem online, co pozwoliło zaoszczędzić trochę czasu na lotnisku. 

W kiosku mamy jeszcze możliwość zmiany miejsca, jednakże w przypadku naszego lotu w całej kabinie widniały trzy pojedyncze wolne miejsca. Po sprawdzeniu wszystkich danych kontaktowych itp. otrzymujemy karty pokładowe oraz naklejki na bagaż, które zakładamy samodzielnie, a następnie udajemy się do stanowiska oddania bagażu, gdzie także nadajemy walizki sami. Jedno zeskanowanie naklejki bagażowej i po sprawie. 

Następnie ruchomymi schodami jedziemy do góry, gdzie czeka nas kontrola bezpieczeństwa. Szacowany czas oczekiwania w kolejce - 5 minut. Zdecydowanie mogę się z tym zgodzić. Obyło się bez kolejek i wszystko poszło bardzo szybko i sprawnie. Przyjechaliśmy na lotnisko o dobrej porze. Ci, którzy lecieli do Stanów i Kanady po 14 to mają już w większości boarding. Natomiast Ci, którzy do Ameryki wybierają się liniami Icelandair na lotnisku dopiero zaczynają się pojawiać. 

Terminal w Keflavik


Po kontroli bezpieczeństwa przechodzimy przez spory sklep duty-free, a następnie znajdujemy się w głównej części terminala, gdzie znajduje się większość punktów handlowo-usługowych. Jest tutaj bank oraz bankomaty wypłacające gotówkę w różnych, bardziej popularnych walutach, sklep z elektroniką bez podatku, sklep z pamiątkami, w tym z odzieżą popularnej islandzkiej marki North 66, a także kilka punktów gastronomicznych. Ja, jak zawsze, decyduję się na chai latte w kawiarni Segafredo. 

Wszystkie loty poza strefę Schengen odbywają się z bramek D, które znajdują się piętro niżej, po przejściu kontroli paszportowej. Z polskim paszportem również skorzystać możemy z automatów, co również pozwala uniknąć kolejek. Po kontroli paszportowej, czeka na nas kolejny sklep duty-free przez który chcąc nie chcąc musimy przejść. 

Mimo popołudniowej fali odlotów do Stanów i Kanady, udaje nam się przyjść jeszcze przed tłumami. Zaopatrujemy się w jedzenie na 6-godzinny lot, a następnie znajdujemy stolik w Loksins Bar Reykjavik, gdzie oczekujemy aż rozpocznie się nasz boarding. 

Lotnisko w Keflaviku jest stosunkowo małe, co ma swoje plusy, jak i minusy. W przypadku lotów przesiadkowych, przemieszczanie się pomiędzy bramkami nie jest zbyt problematyczne i nie zajmuje zbyt dużo czasu. Jednakże z drugiej strony, w trakcie popołudniowej fali odlotów, kiedy to wszystkie samoloty do Stanów i Kanady odlatują o podobnym czasie, w terminalu, w szczególności w okolicy bramek D, robi się bardzo tłoczno, w sklepach tworzą się kolejki, podobnie jak na kontroli paszportowej. 





Boarding



Boarding rozpoczął się odpowiednio wcześnie z bramki D25. Nie był to gate z rękawem, więc do samolotu zostaliśmy przewiezieni autobusami. Nasz samolot, Boeing 757-200 o numerach TF-FIN stał dość daleko od głównego terminala. Boarding odbywał się tylko przednimi drzwiami, mimo iż z tyłu również podstawione zostały schody. Do tego dobre obłożenie samolotu spowodowało, że boarding trochę trwał ze względu na bardzo dużą ilość bagaży podręcznych. 




Zupełnie inaczej było na locie powrotnym, gdzie zastosowany został boarding grupowy, gdzie do samolotu wchodziliśmy przez rękaw. To bardzo usprawniło proces wsiadania do samolotu. 


Serwis pokładowy


Przy wchodzeniu do samolotu każdy otrzymał małą wodę. Na każdym siedzeniu znajdowała się poduszka, a stewardessy rozdawały także koce zainteresowanym. W przypadku nocnego lotu z Newark do Keflaviku, koce znajdowały się już na każdym z siedzeń. 




Po osiągnięciu wysokości przelotowej, załoga rozpoczyna serwis pokładowy. Bezpłatnie otrzymujemy napój bezalkoholowy. Do wyboru mamy: kawę, herbatę, wodę, tonic, sok jabłkowy, sok pomidorowym, islandzki Appelsin, pikantny sok pomidorowy, pepsi, pepsi max bądź 7up. 

Napoje alkoholowe oraz posiłki nie są serwowane bezpłatnie, jednakże możemy je kupić. Co ciekawe, za zakupy na pokładzie możemy płacić także Saga Punktami. Warto także dodać, że Icelandair dba o swoich najmłodszych pasażerów, którzy dostają swoje małe lunch-boxy. 

O ile na pierwszym locie napoje podawane były zaledwie raz, o tyle na rejsie powrotnym stewardessy proponowały coś do picia kilka razy, co było bardzo pozytywnym zaskoczeniem, mimo tego, iż był to rejs nocny i nie za wiele się na nim działo. Raczej spodziewałem się, że załoga zrobi szybki serwis, przejedzie z wózkiem z duty free i tyle, tak jak było to na pierwszym locie. A tu zaskoczenie! 




Moim zdaniem, wybór posiłków, jak i ich ceny, wypadają nie najgorzej, jeśli porównamy to z największym konkurentem Icelandaira - tanimi liniami WOW Air. Co nie zmienia faktu, że brak chociażby jakiejś małej przekąski na 6-godzinnym locie u narodowego przewoźnika troche rozczarowuje. Aż człowiek zaczyna doceniać Prince Polo na niespełna godzinnych lotach krajowych w Polsce oferowanych przez PLL LOT. :)


Rozrywka pokładowa


Każdy pasażer ma do dyspozycji system rozrywki pokładowej. Wybór filmów czy muzyki nie jest może jakoś specjalnie imponujący, ale zawsze można znaleźć coś na zabicie czasu. Zanim jednak rozpoczniemy korzystanie z systemu, musimy obejrzeć pięć minut reklam. Mnie jednak najbardziej ucieszyła możliwość obserwowanie na mapie, gdzie aktualnie się znajdujemy, a także możliwość sprawdzania danych dotyczących wysokości, czy prędkości z jaką się poruszamy. Dzięki temu nie przegapiłem momentu, kiedy to znajdowaliśmy się nad Grenlandią. Całe szczęście, bo widoki były naprawdę imponujące. Na rejsie powrotnym mapa niestety nie działała. 






Podsumowanie


Zdecydowanie jednym z największych plusów Icelandaira jest możliwość wyboru miejsca także w najtańszej taryfie, kiedy podróżujemy tylko z bagażem podręcznym, co wyróżnia go chociażby na tle LOT-u czy Lufthansy. Osoby, które podróżują na trasie Europa/Ameryka Icelandair oferuje szeroką siatkę połączeń z krótkimi przesiadkami na Islandii. Przewoźnik obecny jest na największych europejskich lotniskach takich jak: Londyn Heathrow, Paryż-Charles de Gaulle, Amsterdam Schiphol, czy na niemieckich lotniskach takich jak Frankfurt, Monachium czy Berlin-Tegel. Plus także za system rozrywki pokładowej. Choć mnie nie zachwycił, to zdaję sobie sprawę, że dla kogoś kto podróżuje z dziećmi, tego typu rozrywka może być bardzo przydatna. Zarówno rozrywką pokładową jak i szeroką siatką połączeń, Icelandair wyróżnia się na tle WOW Air'a. 



Jeśli natomiast chodzi o minusy, zdecydowanie największym minusem jest dla mnie załoga pokładowa. I nie piszę tego na podstawie tych dwóch lotów, a moich wszystkich lotów Icelandairem w tym roku, a było ich kilka. I choć zdarzają się wyjątki, jak Pani, która dbała o tylnią część kabiny na locie z Newark, czy Pan, z który leciałem kiedyś do Frankfurtu, którzy po kilka razy przechodzili przez kabinę i oferowali na przykład napoje. Ale nierzadko bywało też tak, że załoga robiła serwis, sprzedaż duty-free i tyle. Czasem nawet nie specjalnie zwracając uwagę na dzwonki... Chociaż mnie, jako osobę, która mieszka na Islandii, wcale to nie dziwi. Tu po prostu tak jest. Ale o tym można by napisać osobnego posta. 

Oprócz tego, ogromny minus za brak chociażby jakiejś małej przekąski. O ile na lotach europejskich jestem w stanie to zrozumieć, o tyle na lotach transatlantyckich trochę mnie to dziwi. Tak samo jak fakt, że Icelandair nie posiada aplikacji mobilnej, co w dzisiejszych czasach może być nieco zaskakujące. Flota przewoźnika również do najmłodszych nie należy. I choć nie brakuje w niej nowiutkich Boeingów 737MAX, to jednak większość stanowią Boeingi 757. Każdy zachwyca się piękną "Heklą Aurorą", ale mało kto wie, że to już prawie 25-letnia staruszka. :) 



A ktoś z Was miał może okazje podróżować na pokładzie islandzkich linii Icelandair? Jakie są Wasze wrażenia? :) A ode mnie, na sam koniec, łapcie jeszcze LOT-owskiego Dreamlinera, którego udało się spotkać na Newark! Taki polski akcent na dzień dobry! 





1 comment:

  1. Bardzo ciekawy wpis. dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy o tej linii lotniczej. Piękne zdjęcia. Pozdrawiam

    ReplyDelete