Monday, January 1, 2018

To był piękny rok, czyli o 2017 słów kilka!

Rok 2017 już za nami. To idealny moment na nasze podsumowania minionych dwunastu miesięcy, jak i na noworoczne postanowienia, które za każdym razem tak chętnie przed sobą stawiamy. Jak oceniam miniony rok i jakie plany mam na ten nadchodzący? O tym w dzisiejszym poście.



Weekend w pracy tak mnie wykończył, że w Sylwestra nie w głowie mi były jakieś huczne imprezy. Nie wiele zabrakło, a przespałbym pokaz fajerwerków, a tego nie chciałem. Islandczycy kochają fajerwerki i potrafią wydawać na nie fortunę. Strzelanie można było już zauważyć od kliku dni, a w samego Sylwestra w okolicach północy niebo przez bardzo długi czas było rozjaśnione różnorodnymi kolorami. Teraz, gdy piszę tego posta, za oknem ciemno, a większość odsypia wczorajszą imprezę, natomiast ja wyspany, w pełni sił, mogę się zabrać za swoje podsumowanie, z którym w 2017 już się nie wyrobiłem.

ISLANDIA

Decyzja o wyjeździe na Islandię to zdecydowanie ten moment, który mocno wpłynął na całokształt całego tego roku. Intensywne poszukiwania pracy na początku i coraz większa świadomość tego, że chciałbym spróbować czegoś nowego za granicą. Zawsze mnie do tego ciągnęło, a w czasie studiów nie byłem nawet na Erasmusie, gdyż mój kierunek dawał bardzo słabe możliwości pod tym względem. Mimo ogromnej mojej miłości do Poznania, często miałem wrażenie, że coś mi przelatuje obok nosa. Jakieś różnego rodzaju szanse, których nie wykorzystuję. Takie, których za kilka lat mógłbym bardzo żałować. 


Ale nadszedł ten moment, w którym postanowiłem postawić wszystko na jedną kartę. Zaryzykować i dokonać jakiejś zmiany w życiu. Wylądowałem na Islandii, choć równie dobrze w styczniu mogłem zaczynać kurs na stewarda w Ryanair. Choć długo to rozpamiętywałem, dziś bardzo się cieszę, że z tej propozycji nie skorzystałem. Islandia była zdecydowanie lepszym wyborem. 

Lubię swoją pracę, mimo że praca w sklepie na lotnisku nie jest może spełnieniem moich marzeń i nie wiele różni się od tego, co robiłem w Polsce. Nawet można by powiedzieć, że zrobiłem krok w tył, gdyż w Polsce pracowałem już na stanowisku kierowniczym. Tylko że jest jedna podstawowa różnica. Tutaj do pracy to ja chodzę z uśmiechem na twarzy. Uwielbiam przebywać na lotnisku. To miejsca ma niesamowitą magię. Dziennie przewijają się tysiące ludzi z różnych zakątków świata, z którymi często można nawiązać ciekawe konwersacje. 


Do tego praca lekka, przyjemna, bezstresowa - Islandczycy nie lubią się przepracowywać. Początkowo ich podejście do pracy mnie irytowało, teraz raczej staram się brać z nich przykład. Robić tylko to co do mnie należy i tyle. Jak pojawiają się jakieś nadgodziny, mogę przyjść, ale nie muszę. Gdy nie chcę, nikt nie będzie pytał dlaczego. Do tego rzecz, którą doceniam najbardziej - doskonały balans między pracą a życiem prywatnym. W końcu w miesiącu pracuję zaledwie 15 dni, a mój grafik wygląda mniej więcej tak:

PRACA - PRACA - WOLNE - WOLNE - PRACA - PRACA - PRACA
WOLNE - WOLNE - PRACA - PRACA - WOLNE - WOLNE - WOLNE

I tak ciągle, zawsze według tego samego schematu, a dzięki temu łatwo mogę sobie planować swoje podróże. Islandia sprzyja podróżowaniu. W szczególności gdy uświadomisz sobie, że gdzie nie pojedziesz, tam praktycznie wszędzie jest taniej niż na wyspie. Bo o tym, że na Islandii jest drogo nikogo nie muszę przekonywać. A niektóre ceny są wręcz kosmiczne. Przykładowo za wstęp do Blue Lagoon płaci się jakieś 80 euro. A ja myślałem, że 23 funty za London Eye to dużo...


I choć na początku tęskniłem trochę za życiem w dużym mieście to dziś przyzwyczaiłem się już do tego swojego islandzkiego końca świata. Mało tego, już nawet w pewnym stopniu przywykłem do tutejszej pogody. Podkreślam, w pewnym stopniu, bo czasem się nie da na nią nie ponarzekać. A gdy zatęsknię za miastem, to nic nie stoi na przeszkodzie by kupić bilet na weekend do Londynu czy Amsterdamu... :)


W tamtym roku postanowiłem sobie, że znajdę sobie pracę związaną z podróżami, a jeśli nie to taką, która na te podróże będzie mi pozwalać. I zdecydowanie mogę stwierdzić, że mi się udało. Nie wykluczone, że z czasem pomyślę o nowej pracy, bardziej w branży lotniczej, bo jak wiadomo, na lotnisku jest tego sporo. Ale to może za jakiś czas. Póki co, chciałbym się skupić trochę na nauce języka. 


PODRÓŻE

Rok ten był rekordowy jeśli chodzi o podróże, a w szczególności jego druga połowa. Najbardziej cieszą mnie pierwsze loty poza Europę. Ogólnie 22 razy leciałem samolotem, co przekłada się na ponad 80 godzin spędzonych w powietrzu. Skorzystałem z usług 6 różnych przewoźników, a moje loty kończyły się i zaczynały na 13 różnych lotniskach. Więcej szczegółowych statystyk możecie znaleźć w moim lotniczym podsumowaniu 2017 roku!

Lotnicze podsumowanie 2017 roku

BLOG

W pierwszej kolejności chciałbym Wam wszystkim serdecznie podziękować, że tutaj zaglądacie. W tym roku najwięcej wyświetleń miał post lotach krajowych, do którego link pojawił się także na facebookowym profilu linii lotniczych Sprint Air, co było bardzo miłym zaskoczeniem. :) Poniżej kilka linków do bardziej popularnych notek z tego roku:

 Loty krajowe - skąd, dokąd i za ile?
Loty krajowe: skąd, dokąd i za ile?


Fotorelacja z pierwszego wyjazdu w 2017 roku - Nykoping, Szwecja

 Jak tanio dostać się do Izraela?
Jak tanio dostać się do Izraela? 

Pierwszy dzień w nowym kraju

Keflavik, czyli moja najbliższa okolica!
Islandzkie wodospady!
Najpiękniejsze miejsca na Islandii!
Linie lotnicze: WOW Air
Islandzkie Golden Circle
Atrakcje Berlina
Hotelowe recenzje: Park Inn by Radisson Berlin
Metro w Sztokholmie - podziemna galeria sztuki!
Fotorelacja: Weekend w Toronto
Fotorelacja z mojego pierwszego lotu liniami Emirates!
Stopover w Dubaju!
Świąteczny Reykjavik
Lotnicze podsumowanie 2017 roku

KSIĄŻKI

W tym roku postanowiłem także zapisywać sobie tytuły wszystkich książek które udało mi się przeczytać. Choć co prawda daleko mi do tych wszystkich Was, co bierzecie udział w wyzwaniach typu "przeczytam 52 książki w roku", ale i tak jestem z siebie bardzo zadowolony, że te kilka książek udało mi się przeczytać. Prezent urodzinowy w postaci czytnika książek okazał się być bardzo trafiony, także wierzę, że w przyszłym roku będę mógł się pochwalić jeszcze większą liczbą przeczytanych książek. A poniżej lista: 

  1. Camilla Läckberg "Niemiecki bękart"
  2. Paula Hawkins "Dziewczyna z pociągu"
  3. Natalia Kołaczek "I cóż, że o Szwecji"
  4. Berenika Lenard, Piotr Mikołajczak "Szepty kamieni. Historie z opuszczonej Islandii"
  5. Maciej Czarnecki "Dzieci Norwegii. O państwie (nad)opiekuńczym"
  6. Marta i Adam Biernat "Rekin i baran. Życie w cieniu islandzkich wulkanów"
  7. David Lagercrantz "Mężczyzna, który gonił swój cień"
  8. Katarzyna Tubylewicz "Moraliści. Jak Szwedzi uczą się na błędach i inne historie."
  9. Patrick Kingsley "Duńczycy. Patent na szczęście"
  10. Katarzyna Wężyk "Kanada. Ulubiony kraj świata"


PLANY NA NOWY ROK

  • kurs islandzkiego
Już zaraz na początku roku chciałbym zapisać się na kurs islandzkiego do szkoły językowej. Jestem już tutaj ponad pół roku i póki co nigdzie się nie wybieram, więc najwyższy czas. Bo jeśli chcę tu zostać dłużej, to muszę bardziej przyłożyć się do języka. Wiem, że są ludzie, co w obcym kraju mieszkają po kilka dobrych lat i języka nie znają, ale.... nie, ja bym nie chciał tak skończyć. 

  • złożyć wniosek o wizę do Stanów Zjednoczonych
Szczerze mówiąc jakoś nigdy do Stanów specjalnie mnie nie ciągnęło, ale jako że z Islandii jest mnóstwo tanich lotów, to dlaczego by nie polecieć na kilka dni do Los Angeles czy Nowego Jorku?

  • egzotyczne wakacje
Tegoroczny wypad do Tajlandii był strzałem w dziesiątkę. Nie ukrywam, że już dziś myślę o kolejnych tego typu wakacjach. Chętnie wybrałbym się ponownie do Azji. Nie powiem, kusi mnie niesamowicie Singapur i Filipiny... :)

  • Frequent Flyer
Od pewnego czasu przyglądam się różnego rodzaju programom lojalnościowym w różnych liniach lotniczych i chciałbym skupić się bardziej na gromadzeniu mil za loty. Cel może być ciężki do zrealizowania, bo ciężko mi się zdecydować na jeden program, jednej linii, ale może.. ? :)

  • lot krajowy na Islandii
Chodziło to za mną już w zeszłym roku, ale ostatecznie zabrakło mi czasu. Chętnie bym się wybrał z krajowego lotniska w Reykjaviku do Akureyri. :D


To było na tyle, jeśli chodzi o postanowienia noworoczne. Wiadomo, nie ma z nimi co szaleć. Z podróżniczych planów już dziś mogę Wam napisać, że w styczniu będę w Londynie, w lutym wpadnę na chwilę w rodzinne strony w Polsce, natomiast w marcu wybieram się do Kanady. :) 

Wam jeszcze raz chciałbym podziękować za to, że tutaj zaglądacie i życzyć Wam wspaniałego 2018 roku! W zdrowiu, pełnego radosnych dni, wielu niezapomnianych przygód i spełnienia marzeń. Po to one są, by je spełniać! 

Trzymajcie się! :)

6 comments:

  1. Rzeczywiście rok pełen wrażeń! Gratuluje odwagi w podejmowaniu takich ważnych decyzji, trzymam kciuki za noworoczne plany :)

    PS. Lista książek bardzo nordycka!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki! Rzeczywiście lista bardzo nordycka. ;)

      Gott Nytt År! :)

      Delete
  2. Przeglądam sobie jeszcze raz ten wpis i zakochałam się w tej środkowej pocztówce z zorzą, wodospadem i gejzerem :D Kurczę, ta Islandia ma taką przyrodę, że normalnie muszę bardziej naciskać w pracy, by moja ostatnia podróż służbowa ze Szwecji była tam... :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Trzymam kciuki, by się udało! Jak będziesz to dawaj znać :D :D

      Delete
  3. Podobają mi się te słowa : "W tamtym roku postanowiłem sobie, że znajdę sobie pracę związaną z podróżami, a jeśli nie to taką, która na te podróże będzie mi pozwalać.". Chyba muszę sobie je wytapetować na ścianie ;)

    Dużo się u Ciebie działo w ubiegłym roku. Oby i ten rok był obfity w podróże, loty i nowe doznania. Kurs islandzkiego brzmi dla mnie jak czarna magia, ale domyślam się, że dla kogoś kto lubi języki to będzie to pewnie sama przyjemność. Wszystkiego dobrego w tym roku!
    Jak tam wrażenia po przeczytaniu książki "Rekin i baran"?:)

    ReplyDelete
  4. No rzeczywiście, islandzki w pierwszym momencie nie brzmi najpiękniej i nie wydaje się najłatwiejszy. Ale po każdej lekcji nie mogę doczekać się następnej! :)

    Jeśli chodzi o książkę to mam bardzo podobne zdanie do Twojego. Choć dowiedziałem się z niej wielu różnych ciekawostek, o których nie miałem pojęcia, to jednak momentami czytało mi się bardzo ciężko. Może to także kwestia tego, że podobnie jak ty, spodziewałem się czegoś innego... :)

    ReplyDelete