Thursday, December 14, 2017

Stopover w Dubaju

O zaletach linii Emirates pisałem już sporo w poprzednim poście. Jednym z kilku powodów, dla których wybrałem właśnie te linie była możliwość zobaczenia Dubaju. Ostatecznie zdecydowaliśmy się tylko na krótki pobyt w tym mieście, ale kto wie, może następnym razem wpadniemy do Dubaju na nieco dłużej. Jak zorganizowaliśmy sobie naszą przesiadkę w Zjednoczonych Emiratach Arabskich? O tym w dzisiejszym poście!


Początkowo gdy planowałem wyjazd do Tajlandii myślałem o 2-3 dniowym pobycie w Dubaju. Z czasem z tego pomysłu zrezygnowałem. Stwierdziłem, że jednak głównym celem jest Tajlandia i to na tym kraju chciałbym skupić się najbardziej. Dlatego też postanowiłem o kilka godzin wydłużyć swoją przesiadkę i w Zjednoczonych Emiratach Arabskich spędzić około 10 godzin. W tym czasie można pomyśleć o opuszczeniu lotniska i coś zobaczyć. Gdybyśmy wzięli pierwszy możliwy lot do Bangkoku, przerwa między lotami wyniosłaby jakieś 5 godzin, a to już na zwiedzanie zdecydowanie za mało, a za dużo jak na czekanie.  


W ten oto sposób w Dubaju wylądowaliśmy po godzinie 22. Obyło się bez żadnego opóźnienia. Wszelkie procedury związane z wjazdem na teren Zjednoczonych Emiratów Arabskich także nie trwały długo. Wymieniliśmy trochę dolarów na dirhamy, sprawnie przeszliśmy przez kontrolę paszportową, gdzie mnie spytano tylko o cel wizyty i wbito pieczątkę w paszport. Po tym prześwietlone zostały nasze bagaże podręczne, a chwilę później mogliśmy już kierować się w kierunku metra, które o tej porze jeszcze kursowało. 

Bilety na metro kupiliśmy przy samych bramkach. Za dwa bilety pod Dubai Mall i Burj Khalife zapłaciliśmy 16AED, czyli około 16zł. Wsiadając do metra należy pamiętać o tym, by wsiąść do odpowiedniego wagonu. W dubajskim metrze są osobne wagony wyłącznie dla kobiet z dziećmi czy wagony klasy biznes (Gold class). Wszystko jest bardzo dobrze oznakowane, także trudno się pomylić. :)


Po przylocie do Dubaju przez dobre półtorej godziny nie mieliśmy okazji przekonać się, jaka temperatura jest na zewnątrz. Z samolotu wysiadaliśmy przez rękawa, następnie do stacji metra cały czas idziemy przez teren klimatyzowany. Podobnie w metrze, jak i przy wyjściu z metra, kierując się do Dubai Mall - tam szliśmy takim bardzo długim, klimatyzowanym przejściem. Ale co się dziwić, skoro tutaj nawet przystanki autobusowe są klimatyzowane. Widzieliśmy takie, choć nie mieliśmy okazji ich wypróbować. Dopiero po wyjściu z ogromnego centrum handlowego poczuliśmy tamtejszą temperaturę. I o dziwo, nie było gorąco, a wręcz bardzo przyjemnie!


Gdy przyjechaliśmy do Dubai Mall centrum co prawda było jeszcze otwarte, choć większość sklepów już się zamykała. Na pokaz fontann również już nie zdążyliśmy. Szkoda, ale liczyliśmy się z tym. Dobrze, że zdążyliśmy chociaż jeszcze na jakieś metro do centrum. 


Fontann nie było, ale Burj Khalifa owszem. Ciężko, by największy wieżowiec świata mierzący 829 metrów nie robił wrażenia. Burj Khalifa to także najwyższa wolno stojąca budowla. Wcześniej ten tytuł należał do wieży CN Tower w Toronto, którą miałem okazję odwiedzić w październiku tego roku.


Widok największego budynku na świecie zrobił na nas ogromne wrażenie. Przy locie powrotnym mieliśmy okazję podziwiać go jeszcze z samolotu. Nie było nam dane podziwiać Dubaju z tarasu widokowego, gdyż w nocy jest on nieczynny. Ale my tam na pewno jeszcze kiedyś wrócimy!

Burj Khalifa, Dubaj, Zjednoczone Emiraty Arabskie
Dubaj w nocy śpi. Nie spotkamy tam tłumów na ulicach czy tętniących życiem lokali. Jako kolejne miejsce, które koniecznie chcieliśmy zobaczyć była Dubai Marina. Złapaliśmy taksówkę, a raczej to taksówka złapała nas i pojechaliśmy. W Dubaju odległości są ogromne. My taksówką pokonaliśmy ponad 20 kilometrów, a następnie na lotnisko znowu jakieś 30. Za dwa te przejazdy taksówkami zapłaciliśmy około 130zł. To niewiele, biorąc pod uwagę pokonany przez nas dystans. Dla porównania panowie taksówkarze we Wrocławiu na lotnisko często życzą sobie 80zł. Chociaż oczywiście ta cena jest mocno zawyżona, za mniej niż 50zł jechałem już kilka razy.


Dubai Marina w nocy prezentowała się naprawdę rewelacyjnie. Mnóstwo jachtów i wysokich wieżowców. W okolicy było też kilka otwartych lokali, jednakże raczej świeciły pustkami.





Trochę tam pospacerowaliśmy, ale powoli zaczynaliśmy odczuwać już zmęczenie, a także robiliśmy się powoli głodni, a w okolicy wybór był niewielki. Była już 2 czy 3 nad ranem, więc stwierdziliśmy że bierzemy taksówkę i wracamy na lotnisko. Po drodze mogliśmy podziwiać jeszcze luksusowy hotel w kształcie masztu - Burj Al Arab. Trochę teraz żałuję, że tam nie podjechaliśmy. Myślę, że jakoś dużo więcej za taksówkę byśmy nie zapłacili.


Bardzo się cieszę, że wydłużyliśmy sobie nieco naszą przesiadkę i choć trochę mogliśmy zobaczyć Dubaj. Po tych kilku godzinach spędzonych w Emiratach Arabskich wiem, że do Dubaju na pewno jeszcze wrócę! Kto wie, może nawet w przyszłym roku. Wizyta w Tajlandii zachęciła mnie do kolejnych wyjazdów do Azji. A zawsze można polecieć przez Dubaj i zatrzymać się tam na nieco dłużej... . :)


2 comments:

  1. Świetna relacja z wizyty w Dubaju i widzę że ceny zbytnio nie odstają od naszych. Jestem ciekaw ile trzeba byłoby zapłacić za nocleg jeśli chciałoby się tam zostać np. na weekend.

    ReplyDelete
    Replies
    1. Dzięki! Rzeczywiście ceny bardzo pozytywnie nas zaskoczyły. Pamiętam, że za jedzenie na lotnisku też nie zapłaciliśmy jakoś kosmicznie więcej niż w Polsce. Więc wierzę, że i jakiś hotel można znaleźć w rozsądnej cenie. :)

      Pozdrawiam!

      Delete