Wednesday, November 8, 2017

#10 Podsumowania: październik

Październik zakończył się już dość dawno, jednakże ze względu na mój wylot do Polski, nie miałem za bardzo czasu na to, by zająć się podsumowaniem minionego miesiąca. Dziś udało mi się napisać tego posta, gdzieś między nadrabianiem zaległości towarzyskich, a pakowaniem się na długo wyczekiwane wakacje!

Pod względem podróżniczym, październik to kolejny jak najbardziej udany miesiąc. Dwa loty i to jakie! Po raz pierwszy poleciałem "za Ocean"! Postanowiłem sobie, że skoro mieszkam na Islandii, to skorzystam z tanich lotów do Kanady. Tak też zrobiłem! W ten oto sposób udało mi się odwiedzić wspaniałe Toronto! Miasto zrobiło na mnie ogromne wrażenie, o czym przeczytać możecie tutaj! Nie ukrywam, że w przyszłym roku chętnie odwiedzę kraj klonowego liścia ponownie! :)

Rewelacyjny widok z wieży CN Tower! Widok wart każdego wydanego dolara!
Jak Wam wcześniej pisałem, październik miał być moim ostatnim miesiącem na Islandii w tym roku. Troszkę się jednak pokomplikowało, głównie z mojego powodu, bo w sumie na ostatni moment zmieniłem decyzję. Do samego końca nie wiedziałem, kiedy przylecę do Polski. Ostatecznie 1 listopada poleciałem do Wrocławia, natomiast do pracy wracam... w grudniu. Miały być dwa miesiące wakacji, a jest jeden. Do pracy mógłbym pewnie wrócić w każdej chwili, ale dzięki temu, że wrócę już w grudniu, uniknąłem załatwiania wielu formalności, a co najważniejsze, mam już także podpisany nowy kontrakt.Więc wiem, że mam gdzie wracać! :)


Październik bardzo pozytywnie zaskoczył także pod względem pogodowym. Pomijając 3 dni, kiedy to wiało i padało niemiłosiernie, to większość czasu było o dziwo słonecznie. I tak naprawdę miesiąc, którego tak bardzo się obawiałem, okazał się być jednym z najprzyjemniejszych. :) 



A dzięki temu, że chmur było mało, udało zobaczyć się zorzę! Nie pierwsza i pewnie nie ostatnia, ale tym razem przybierała ona różne kolory na niebie. Najpiękniejsza zorza, jaką dotychczas widziałem. Z tego zachwytu nawet nie zdążyłem zrobić zdjęcia. Ale z nią już tak jest. Ja za każdym razem, gdy widzę zorzę, cieszę się jak małe dziecko!

To nie ta kolorowa, ale wtedy też było ładnie!
No i bym zapomniał! To również w październiku po raz pierwszy skusiłem się na... zgniłego rekina! Pozwólcie, że ograniczę się do komentarza... nigdy więcej! :D


Tymczasem mamy już listopad, czyli miesiąc nadrabiania zaległości towarzyskich. Teraz niby jestem na nieco dłużej niż 2 dni, a czasu i tak jakby mało. Tymczasem, że coraz poważniej muszę zacząć myśleć o pakowaniu na wakacje, na które czekam z niecierpliwością, jednakże o tym nieco więcej w kolejnym poście... :)





2 comments:

  1. Nie próżnowałaś w październiku :) do Kanady mnie nie ciągnie, ale to musiała być ciekawa wycieczka :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj tak! Zupełnie coś nowego, zdecydowanie innego! :)

      Delete