Wednesday, September 6, 2017

#08 Podsumowania: sierpień

Tegoroczny sierpień był zdecydowanie bardziej intensywny niż lipiec. Były zarówno loty poza Islandię, jak i wycieczki po wyspie, czyli krótko mówiąc nie nudziłem się. Przez sporą część miesiąca nawet pogoda dopisywała, a to tutaj człowiek zawsze docenia podwójnie... :)

Tak Islandia prezentuje się z samolotu... 

===> Loty


Po lipcowej przerwie w końcu przyszła kolej na dwa kolejne loty: z Keflaviku do Berlina i z powrotem. Oba oczywiście na pokładzie linii WOW Air, z tym że w jedną stronę, podobnie jak ostatnio, leciałem Airbusem A321, natomiast lot powrotny obsługiwany był mniejszym modelem, czyli Airbusem A320. 

Airbus A321 linii WOW Air o numerach reg. TF-NOW

Lot do Berlina zleciał szybko, poranne loty tak chyba mają. Mimo wcześniejszego urwania się z pracy, przed lotem i tak spałem jakieś 3 godziny, ale co tam. Zanim wystartowaliśmy, na płycie, przemieszczając się w kierunku pasa startowego, udało się spotkać Hekle Aurore! ;)

"Hekla Aurora", która mogłaby walczyć o tytuł najpiękniejszego malowania...

Lądowanie prawie pół godziny przed czasem. Pewna Islandka jak zaczęła klaskać, to gdyby nie pasy bezpieczeństwa to nie wiem czy by głową o sufit z tej radości nie uderzyła. Jak widzicie, nie tylko Polacy klaszczą. Chociaż nie wiem jak Wy, ale ja już coraz rzadziej spotykam się z tym zjawiskiem na pokładach samolotów. 

Drzewa, dużo drzew, czyli to już na pewno nie Islandia... :)
Po wylądowaniu również przez moment zwątpiłem, gdzie wylądowałem...

Lądowanie jakby na nieotwartym jeszcze lotnisku BER, a jednak SXF... :)

Nie wiedziałem, że nowo powstające lotnisko w Berlinie jest w tak bliskiej odległości od Schonefled i udając się w kierunku miejsca postojowego widziałem nowoczesny terminal, z wieloma rękawami. Pierwsza myśl: to nie może być Schonefeld! :D Tak nie może wyglądać lotnisko, które ma opinię jednego z najsłabszych w Europie!  


Na locie powrotnym udało mi się dostać miejsce z dodatkową przestrzenią na nogi, przy wyjściu ewakuacyjnym. Ktoś tam bardzo chciał siedzieć razem, a że w moim rzędzie siedziałem tylko ja i jedna dziewczyna, również Polka, to stewardessa zaproponowała nam te właśnie miejsca. Zgodziłem się bez wahania. :)

Jeśli chodzi o sam Berlin to jak zawsze nie zawiódł. To jedno z tych miast, do których można wracać i wracać. A o nudzie nie ma mowy. :) Jednakże o tym, co robiłem w Berlinie przeczytać możecie tutaj!

Pierwszy przystanek w Berlinie...
Na samej Islandii również udało się trochę pozwiedzać! Objechaliśmy półwysep Snæfellsnes, na którym znajduje się między innymi bardzo charakterystyczna, będąca jednym z symboli Islandii góra Kirkufell. W czasie tej wycieczki miałem także okazję po raz pierwszy posiedzieć w gorącym źródle. Gdzieś pośrodku niczego, po północy, przy temperaturze powietrza około 5 stopni! Coś pięknego!

góra Kirkjufell - jeden z symboli Islandii

Po raz kolejny miałem okazję zobaczyć wodospad Gullfoss czy gejzer Strokkur w ramach wycieczki "Golden Circle". W końcu dotarłem także do Blue Lagoon, do którego chętnie bym jeszcze wrócił! Najlepiej zimą!

Blue Lagoon - idealne miejsce na chwilę relaksu!
No i bym zapomniał! Widziałem zorzę polarną! Sezon rozpoczął się bardzo dobrze. Przez trzy dni z rzędu można było podziwiać zorzę. Nam się udało trzeciego dnia. Pierwszy dzień przegapiliśmy, bo w sumie nikt się nawet nie spodziewał, że to już w sierpniu będzie taka możliwość. Drugiego dnia dość szybko się poddaliśmy, natomiast trzeciego dnia nie odpuściliśmy i opłaciło się. Wspaniałe przeżycie, chociaż jestem przekonany, że jeszcze nie jedna zorza mnie tutaj zaskoczy. Taką przynajmniej mam nadzieję! :)

===> Książki


W tym miesiącu nie przeczytałem żadnej książki niestety, ale już dziś wiem, co w pierwszej kolejności przeczytam we wrześniu! Nie może być inaczej, skoro w dniu moich urodzin premierę ma "Mężczyzna, który gonił swój cień", czyli piąta cześć trylogii "Millenium" Stiega Larssona, która kontynuowana jest przez Davida Lagercrantz'a.

W ogóle myślę nad zainwestowaniem w jakiegoś czytnika e-booków. Niby tradycyjna książka, to zawsze książka tradycyjna. Jednakże gdy mieszka się za granicą i często podróżuje i to głównie tylko z bagażem podręcznym, zakup czytnika wydaje się być całkiem rozsądnym rozwiązaniem.

A wracając do Millenium, ostatnio na Islandii w sklepie z używanymi rzeczami udało mi się znaleźć "Mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet" po norwesku za szalone 4zł! Przy szwedzkim wydaniu będzie się ładnie prezentować na półce! Bo to póki co raczej zakup bardziej kolekcjonerski. :D

===> Z życia bloga


Poniżej znajdziecie listę wpisów, które ukazały się w sierpniu na blogu. Jeśli któryś z nich przeoczyliście, wystarczy zaledwie jedno kliknięcie, by zaległości nadrobić. :)

===> "Golden Circle", czyli post o najpopularniejszej wycieczce na Islandii! 

===> "Atrakcje Berlina", czyli o tym, co można robić w Berlinie!

===> "Park Inn by Radisson Berlin", czyli moja pierwsza hotelowa recenzja na blogu!


Wrzesień wcale nie będzie gorszy! Kolejny miesiąc, kolejne loty! Przekroczenie magicznej "100" już w tym roku staje się coraz bardziej realne, no ale zobaczymy... :)

https://my.flightradar24.com/Swedishboy

5 comments:

  1. Kirkufell przypomina mi Wyspy Owcze! Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się objechać Islandię. :-) Wraz ze SPA w lagunie oczywiście. :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. Oj zdecydowanie polecam relaks w Blue Lagoon po objechaniu całej wyspy! W końcu to tylko jakieś 20-30 minut drogi od lotniska w Keflaviku! :)

      Delete
  2. Kirkufell wygląda przepięknie! jestem absolutnie zachwycona tym widokiem! a w Blue Lagoon poprzednim razem nie byłam, ale przy ewentualnej następnej wizycie nie zamierzam już odpuścić sbie takiej atrakcji :)

    ReplyDelete