Sunday, May 21, 2017

Weekend!

Muszę przyznać, że pogoda mi na Islandii dopisuje. To mój drugi wolny weekend i po raz drugi praktycznie od piątku pięknie świeci słońce, a temperatury oscylują w okolicach 10 stopni. W taką pogodę na Islandii nie można siedzieć w domu. Przyszło lato! Co z tego, że wieje! Zawsze wieje!




Kiedyś spotkałem się ze stwierdzeniem, że w pogodny dzień Islandczycy próbują go jak najlepiej wykorzystać i robią wszystko co tylko się da. Wczoraj wyszedłem z tego samego założenia najwidoczniej, gdyż już o 11 miałem zrobione pranie i byłem gotowy wychodzić. Jedenasta to jak na mnie naprawdę dobry wynik. Wczoraj wybrałem się do Keflaviku, by trochę pospacerować, a także zrobić jakieś zakupy. Ale o tym miasteczku już pisałem. Kto nie widział, to może nadrobić zaległości tutaj! 


Dziś poszedłem wzdłuż wybrzeża w kierunku Njardviku, mijając na samym początku urocze domki, których więcej zdjęć możecie zobaczyć tutaj! 


Spacerując, z jednej strony, za sobą mogłem dostrzec Keflavik, natomiast gdzieś przed sobą widziałem ciekawy klif, który był celem na dziś. W oddali nie brakowało także widoku gór z białymi szczytami. Mijając zupełnie obcych ludzi, nie raz można od nich usłyszeć życzliwe "Góðan daginn!". 







Do klifu dotrzeć się udało. Droga, którą szedłem ciągnęła się jeszcze dalej, ale stwierdziłem, że na dzisiaj wystarczy. Moją uwagę zwrócił także tamtejszy cmentarz, który zupełnie nie przypominał tych naszych cmentarzy. 









Jak mi się podoba? Jak mi się żyje? 

Moje życie tutaj wygląda zupełnie inaczej niż moje życie w Poznaniu. Trzeba się przyzwyczaić do tego, że wszędzie jest daleko, autobusy nie jeżdżą co 15 czy 20 minut, czy nie ma sklepów jeden obok drugiego - nie wejdziesz po bułkę czy kawę w drodze do pracy, bo najzwyczajniej nie masz tego gdzie kupić. A na zakupy odzieżowe to najlepiej wybrać się... do Londynu. :D Chociaż niebawem w Reykjawiku otwiera się... H&M, więc będzie szaleństwo! :D Ale spokojnie, jakieś sklepy tutaj są! :D

Trzeba też przyzwyczaić się do tego, że jak już gdzieś kogoś spotkasz to najprawdopodobniej będzie to ktoś znajomy. Praktycznie zawsze spotkam kogoś! A po weekendzie wracasz do pracy i słyszysz: "Widziałam Cię wczoraj tam i tam.." :D To już też mnie przestaje dziwić. :D


Jednakże okolica jest piękna i to wszystko wynagradza. Wystarczy wyjść z domu, pójść w którymkolwiek kierunku, by dostrzec urok wyspy! Piękno tutejszej natury. A to tak naprawdę dopiero początek. To tylko moja najbliższa okolica. A wszystkie główne atrakcje jak gorące źródła. gejzery, wodospady, wulkany czy stolica Islandii, to wszystko przecież jeszcze przede mną! Jednakże póki co żyję tutaj za polską wypłatę, co przy tutejszych cenach jest trochę wyzwaniem, więc muszę się trochę uzbroić w cierpliwość jeśli chodzi o podróżowanie. :D

Wspomniane wyżej krajobrazy wynagradzają także tutejszą pogodę, która potrafi być naprawdę okropna. Najgorszy jest wiatr, który podobno tutaj w mojej okolicy jest szczególnie odczuwalny. Ale już się w sumie przyzwyczaiłem do tego, że jak jest więcej niż 10 stopni to trzeba się cieszyć i korzystać! A wiatr po prostu ignorować. :D


Ale tak ogólnie to wszystko na szczęście dobrze się układa. Najważniejsze jest to, że praca mi się podoba i chodzę do niej z uśmiechem na twarzy. Samoloty, ludzie z całego świata, różne języki, a do tego fajni ludzie w pracy, a to wszystko powoduje, że aż chce się pracować. Nawet nie mam problemu ze wstawaniem o 4 rano. Gorzej jest z chodzeniem spać. Ja ogólnie należę do osób, które mają problem z wczesnym zasypianiem. Tutaj jest o tyle trudniej, że o której bym nie zasypiał, za oknem jeszcze jasno. Nie bez znaczenia jest też pewnie tutejszy system pracy "2-2-3", dzięki czemu maksymalnie trzy dni z rzędu jestem w pracy. Co drugi weekend wypada mi wolny. W jednym tygodniu pracuję 5 dni, za to w kolejnym zaledwie dwa. Łatwo tez mogę sobie policzyć, który weekend mam wolny i coś sobie zaplanować. Na przykład kupić jakieś bileciki na samolot. A z Keflawiku naprawdę jest gdzie latać. I bez problemu można sobie zorganizować jakiś weekendowy wypad. Coś już nawet kupiłem - nie mogłem się powstrzymać!

Icelandair Boeing 757-200 "Vatnajokull"

Całkiem nieźle, jeśli chodzi także o islandzki. Ciągle poznaję jakieś nowe słówka, potrafię coś powiedzieć o sobie, znam podstawowe liczebniki, etc. Czy język jest trudny? Oj tak! Znajomość szwedzkiego minimalnie pomaga, ale tylko minimalnie. Łatwiej jest zapamiętać niektóre słówka. :)


A tak podsumowując to.... cieszę się, że mogę tutaj być! :)

4 comments:

  1. co znaczy system pracy 2-2-3?

    ReplyDelete
    Replies
    1. 2 dni pracy, 2 dni wolne, 3 dni pracy, 2 dni wolne, 2 dni pracy, 3 dni wolne... i tak dalej :)

      Delete
  2. Ciekawy system pracy. W sumie rzeczywiście daje spore możliwości. Można w wolnych chwilach poznawać okolicę lub zorganizować coś w innej części wyspy. Jestem ciekawa gdzie polecisz :)
    Okolica bardzo przyjemna. Świetne jest to, że Islandia nie jest aż tak inna jak pozostałe kraje. Sam fakt, że H&M dopiero będzie tam otwierany...

    ReplyDelete
    Replies
    1. McDonalds czy Starbucksa też tutaj nie ma. Wyobraź sobie zdziwienie pewnej pasażerki z UK, która spytała mnie czy na lotnisku jest gdzieś Costa albo Starbucks... :D

      Delete