Wednesday, February 1, 2017

#01 Podsumowania - styczeń

Zawsze, gdy pod koniec roku planuję napisać jakieś podsumowanie to zawsze idzie mi to dość ciężko. Często muszę zaglądać w swój kalendarz, Facebooka czy Instagram, by zobaczyć co działo się przez cały poprzedni rok. Nie inaczej było w tym roku, dlatego znalazłem sposób, by pod koniec 2017 mieć nieco łatwiej - od teraz na blogu pojawiać się będą także podsumowania miesięczne. A więc jak rozpoczął się tegoroczny rok? O tym w dzisiejszym poście!

Nie wiem, jak to wygląda u Was, ale u mnie zdecydowanie styczeń nie zalicza się do tych ulubionych miesięcy. Co roku wygląda to tak, że czekam aż się skończy, choć dłuży się niemiłosiernie. Zawsze powtarzam sobie, że najważniejsze to, aby skończył się styczeń. Później już tylko krótki luty, a od marca zacznie się już robić coraz to ładniej. Tak optymistycznie staram się do tego podchodzić. :)

A więc jak wyglądał tegoroczny styczeń?

===> Wizyta w Szwecji!

A więc od tego wypadałoby zacząć! Pierwszy miesiąc tego roku, a za mną już dwa loty, a w dodatku udało mi się odwiedzić moją ukochaną Szwecję, a tam po raz pierwszy miałem okazję spróbować ich lokalny słodki przysmak - semle! To dobra prognoza na nowy rok! Tym bardziej, że mocno liczę na to, że w tym roku zaliczę setny lot samolotem w życiu!


Przeczytaj relacje => Nyköping, Sweden - 24.01.2017

===> Duuuuuże samoloty w Poznaniu!

W tym miesiącu na poznańskim lotnisku nie brakowało ciekawych gości: Boeing 777 oraz Boeing 747! Ten drugi w Poznaniu lądował po raz pierwszy. Ze względu na śnieżycę w Kolorado, jego przylot był mocno opóźniony. W rezultacie jego przylot oczekiwany był o.... 3.45! Myślicie, że odstraszyła mnie ta godzina? Nic bardziej mylnego! Samolot wylądował dopiero przed 4, ale zdecydowanie warto było na niego zaczekać. Jego ogrom robił wrażenie. Jumbo Jeta nie jednego widziałem w Tel-Avivie. Izraelskie linie El-Al trochę ich mają, więc w czasie mojej wizyty na tym lotnisku kilka zobaczyłem. Jednakże dopiero tutaj, na małym lotnisku w Poznaniu, gdy wylądował wśród małych samolotów, dostrzegłem jego wielkość. Niestety nie miałem aparatu, żeby zrobić jakieś dobre zdjęcia, więc tylko takie z telefonu. Jakość fatalna, ale dokumentacyjnie jest.




===> Książki

Niestety, ale nie przeczytałem w tym miesiącu ani jednej książki. Cały czas jestem w trakcie czytania Camilli Läckberg "Niemiecki bękart", jednakże moje czytanie ogranicza się do czytania w tramwaju, więc pochłonięcie całej książki trochę zajmuje...

===> Ciekawe miejsca z jedzeniem?

Niestety w styczniu nie odwiedziłem żadnego nowego miejsca z jedzeniem w Poznaniu. Za to ze względu na wszechobecne tygodnie azjatyckie w sklepach, w mojej kuchni dominowały ryże i makarony z warzywami z woka w najróżniejszych postaciach. Jak się okazuje, kupiony jakiś czas temu wok był całkiem dobrą inwestycją... ;) Otrzymane na święta blaszki do muffinek też dość często są wykorzystywane... :D



===> Z życia bloga

Na blogu w tym miesiącu pojawiło się 11 wpisów, w tym 4 z cyklu "Mathsflights poleca", a także jedna fotorelacja, o której wspominałem już wyżej. Fotorelacja okazała się być najchętniej czytanym przez Was wpisem, natomiast jeśli chodzi o notki z serii "Mathsflights poleca" to najbardziej zainteresowały Was jednodniówki w Londynie!


A jak oceniacie ten styczeń? Czy wy również, podobnie jak ja, wyczekujecie tych cieplejszych, przyjemniejszych miesięcy? :)



    No comments:

    Post a Comment