Friday, October 28, 2016

Kilka godzin w Szwecji- Nyköping 1.10.2016

Muszę przyznać, że ostatnio było nieco szwedzko. We wrześniu odwiedziłem Malmö, a na początku października poleciałem do Nyköping. Zdążyłem już zainaugurować sezon na picie glögga, a także nauczyłem się w końcu robić samemu szwedzkie cynamonowe bułeczki. :) Relację z wizyty w Malmö mogliście już przeczytać, a dziś zapraszam na relację z krótkiego wypadu do Nyköping.


Lot zaplanowany był na 1 października. Wypad do Szwecji tuż przed rozpoczęciem nowej pracy był zdecydowanie dobrym pomysłem, choć wstawanie w środku nocy na samolot po jakiś 2 godzinach snu łatwe nie było. Około 5 byliśmy już na lotnisku, a wylot zgodnie z rozkładem mieliśmy o godzinie 6.10. Po sprawnym boardingu szybko znaleźliśmy się na pokładzie i w końcu mogliśmy startować! Moment startu samolotu nigdy mi się nie znudzi. Podobnie jak widok malutkich wysepek, które zawsze zobaczyć możemy w momencie gdy samolot podchodzi do lądowania gdzieś w Skandynawii... :)


Po wylądowaniu chcieliśmy kupić bilety na autobus. Kiedyś można było je kupić w tym samym miejscu, gdzie kupuje się bilety na Flygbussarne do Sztokholmu. Teraz jednak nie ma już takiej możliwości i bilety na lokalny autobus do Nyköping możemy nabyć u kierowcy, płacąc oczywiście kartą, jak to w Szwecji. Jako, że do autobusu mieliśmy prawie godzinę, a do miasta miast jest zaledwie jakieś 5km, postanowiliśmy pójść pieszo. 





Przez moment zastanawialiśmy się, czy to dobry pomysł, bo wzdłuż drogi nie było żadnych chodników, ale na szczęście były dość szerokie pobocza, ruch znikomy, a kawałek dalej udało nam się znaleźć ścieżkę dla rowerzystów i pieszych która miała prowadzić do Nyköping. Tak też poszliśmy. Idąc, po drodze mijaliśmy na przykład ogródki działkowe- bez ogrodzeń, z pozostawionymi grillami. Chwilę później przeszliśmy przez dworzec kolejowy, więc wiedzieliśmy już, że poszliśmy dobrze i zaraz znajdziemy się w centrum miasta. :)




Była sobota rano, więc na ulicach pusto, miasto dopiero budziło się do życia. My przeszliśmy przez centrum miast, zahaczając o sklep, w którym obowiązkowo kupiliśmy cynamonowe bułeczki, czyli tradycyjne kanellbulle. Po zjedzeniu śniadania zaczęliśmy iść w kierunku portu. 





Pogoda do zwiedzania była całkiem przyjemna. Choć momentami trochę wiało i było chłodno, to mimo wszystko było słonecznie. W okolicach portu sporo spacerowaliśmy i zrobiliśmy dużo zdjęć, a następnie zaczęliśmy wracać w kierunku dworca autobusowego. 









Tam jeszcze wypiliśmy po kawie, bo mieliśmy trochę czasu do autobusu, a następnie pojechaliśmy na lotnisko, a razem z nami kilkoro stewardów linii Ryanair. :)






Do samolotu mieliśmy jeszcze sporo czasu. To co chcieliśmy zobaczyć w Nyköping już zobaczyliśmy, a w okolicach lotniska została nam jeszcze jedna miejscówka do odwiedzenia. W bardzo bliskim sąsiedztwie terminala znajduje się bardzo fajny punkt widokowy, z którego podziwiać możemy startujące i lądujące samoloty. Trochę tam wiało i było już zimno, ale nie przeszkadzało nam to w oczekiwaniu na lądujące maszyny. W końcu się doczekaliśmy i tuż obok nas lądowały Boeingi 737-800 należące do linii Ryanair. Na moim profilu na Instagramie możecie znaleźć także filmik. 








Jeśli ktoś lubi podziwiać samoloty, to miejsce jak najbardziej polecam. Bardzo łatwo jest tam trafić. Wychodząc z terenu lotniska należy skręcić w lewo, przejść kawałek i następnie znowu odbić w lewo. Dojście tam nie zajmuje raczej więcej niż 15 minut. Ja na pewno jeszcze tam wrócę! 


Lot powrotny zaplanowany mieliśmy do Gdańska. Początkowo w Gdańsku mieliśmy zostać na kilka godzin, jednakże deszczowa pogoda, a do tego nasze zmęczenie spowodowało, że przebukowaliśmy Polskiego busa i wcześniej wróciliśmy do Poznania. 




Kolejna udana wizyta w Szwecji. Wygląda na to, że Danielowi również Szwecja przypadła do gustu. Ja już myślę, kiedy by to wybrać się ponownie. W tym roku może być już ciężko, ale kto wie. Gdy leciałem do Szwecji byłem przekonany, że to ostatnie loty w tym roku. A jak się okazuje, jeśli wszystko dobrze się ułoży, to czekają mnie jeszcze na loty na dobre zakończenie tego roku. Roku, który zaczął się dość spokojnie, jeśli chodzi o latanie, jednakże końcówka była nieco bardziej intensywna... :)


Zobacz także:


4 comments:

  1. Oj kusisz tą Skandynawią. My już nie raz mieliśmy się wybrać, ale wszyscy straszą, że życie tam szalenie drogie no i hotele też ceny mają niemałe.Pozdrawiam:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. No tak, ceny hoteli mogą troszkę szokować.. :)

      Delete
  2. http://jawnorwegii.blogspot.com/November 1, 2016 at 2:14 PM

    Ja też lubie patrzeć na samoloty, więc to miejsce widokowe bardzo by przypadło mi do gustu :) Fajne miasto i fajna wycieczka! Powodzenia w nowej pracy! :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Miejscówka świetna! Są tam tez ławki i stoliki wiec można fajnie spędzić czas! :)

      Delete