Saturday, August 13, 2016

Trójmiasto- 6.08.2016!

To była dość spontaniczna decyzja. Zapowiadał się wolny weekend, padł pomysł, by pojechać nad morze. Zgodziłem się bez zastanowienia. Przecież ja nigdy nie byłem nad polskim morzem. Może to się wydawać dziwne, ale naprawdę tak jest, a właściwie to tak było! Docelowo wybraliśmy się do Sopotu, ale spacery w Gdańsku i Gdyni również zaliczone! :)


Jak to się stało, że nie byłem nigdy nad morzem? Jak wiadomo, ze Śląska nad morze daleko. Oczywiście z moich okolic jeździły dzieci na obozy co roku w wakacje, ale ja jako dziecko nie byłem taki chętny do wyjazdów, przez co ani razu z takiej okazji nie skorzystałem. Zmieniło mi się w wieku 18 lat, kiedy to pierwszy raz poleciałem ze znajomym do Szwecji. Wtedy byłem po drugiej stronie Bałtyku. Od tego czasu zacząłem podróżować więcej, ale zawsze padało na jakieś większe miasta, a morze było omijane. Z Poznania mam już sporo bliżej, ale mimo to dwa lata mi zajęło, zanim się tam udałem. Ale w końcu się udało! :)

Która książka moja? :)
Początkowo miało być Świnoujście, ale coś pociągi nie mogły nam się zgrać, więc wybraliśmy Sopot, do którego z Poznania to zaledwie 3,5 godziny jazdy pociągiem. Jak wyjechaliśmy z Poznania ok. 6.30 to chwile po 10 byliśmy na miejscu, w Gdańsku. Tak, stwierdziliśmy, że wysiądziemy w Gdańsku, gdzie za cel postawiliśmy sobie spacer po Starym Mieście i wejście na Wieżę Bazyliki Mariackiej. Podróż minęła bardzo szybko. Udało nam się upolować miejsca w wagonie bezprzedziałowym- uwielbiam je, trochę jak w samolocie! :) Ale jak to z reguły bywa, oczywiście zamieszanie w wagonie, bo ludzie sobie siadają jak chcą. Znalazła się jedna Pani która rozsiadła się z całą rodziną jak chciała a potem mówiła "Pani usiądzie, gdzie wolne!". Nigdy tego nie zrozumiem. Przecież po coś te numerowane miejsca są.


W Gdańsku najlepiej to znam oczywiście lotnisko, na którym kilka razy byłem. Raz też miałem jakieś 2 czy 3 godziny na spacer po mieście, ale wtedy to był wieczór, było ciemno, a tym razem mogłem zobaczyć Stare Miasto w dzień. A jako że ja bardzo lubię podziwiać miasta z różnego rodzaju punktów widokowych- wejście na Wieżę Bazyliki Mariackiej było świetną atrakcją dla mnie!


Szwedzkich akcentów w Trójmieście nie brakuje... :)







Następnie SKM-ką udaliśmy się do Gdyni. Tam głównym celem było zobaczenie wieżowca Sea Towers, bo jak pewnie już zauważyliście, tego typu budynki bardzo lubię. Szkoda tylko, że do Sea Towers wejść nie można.






Jednakże w Gdyni także trochę pospacerowaliśmy, a także pokusiliśmy się o przejażdżkę diabelskim młynem i podziwiane okolicy z wysokości około 55 metrów.






Robiliśmy się powoli głodni, ale stwierdziliśmy, że obiad zjemy już w Sopocie, do którego od razu się udaliśmy. W Sopocie powitały nas tłumy ludzi. W końcu była sobota, więc chyba nie powinno mnie to dziwić. Spora kolejka po bilety na Molo, ale przesuwała się dość szybko, choć nie wiadomo było jak się ustawić. Była jedna kolejka, która dla mnie zawsze jej sensowniejszym rozwiązaniem, ale jakiś Pan z obsługi wyszedł, nakrzyczał na ludzi i kazał stworzyć 5 różnych kolejek, co zrobiło jeszcze większe zamieszanie. Ale niestety w naszym odczuciu o uprzejmość w sklepach czy innych punktach usługowych ciężko. Grunt, żeby pieniądze się zgadzały.





Bilet wstępu na sopockie molo kosztuje 7,50zł, czyli niewiele, a naprawdę warto. Pewnie wielu z Was miało już okazję tam być. Ja właśnie nadrobiłem zaległości. Posiedzieliśmy trochę na molo, porobiliśmy mnóstwo zdjęć, a następnie udaliśmy się na obiad.






Obowiązkowo miała być ryba. Jak się okazało, znalezienie ryby wcale nie było takie proste jak mogło się wydawać. W końcu wybór padł na Restaurację Pinokio, gdzie zamówiliśmy pysznego dorsza, a do tego Książęce - Czerwony Lager, które ostatnio stało się jednym z moich ulubionych piw. Jednakże do pełni szczęścia brakowało nam jeszcze czegoś słodkiego, więc po zjedzonym obiedzie udaliśmy się na gofry. Po takim obiedzie i deserze przez cały wieczór ani przez moment nie poczułem, żebym był głodny.







Do pociągu zostały nam jeszcze jakieś 2 godziny, więc w sam raz, by posiedzieć trochę na plaży i nacieszyć się morzem. Morze jest super. Po cichu liczę, że trafi się może jeszcze w te wakacje jakiś wolny weekend i będzie można spontanicznie wyskoczyć... :) Do tego w Trójmieście tak często można usłyszeć szwedzki czy norweski... :) :D








1 comment:

  1. Uwielbiam Trójmiasto, byłam tam kilka razy ale chętnie wrócę przy następnej wizycie w kraju. No i brawo, że wreszcie dotarłeś nad morze. Ja za to w góry wyjechałam pierwszy raz w życiu dopiero w wieku 14 lat, do tej pory każde wakacje spędzałam właśnie nad morzem. Jakoś z Poznania bliżej nad morze niż w góry ;)

    ReplyDelete