Monday, May 25, 2015

Eurowizja 2015: Szwecja najlepsza!

60. Konkurs Piosenki Eurowizji to już historia. Po krótkiej przerwie impreza powraca do Skandynawii, a dokładnie do Szwecji, a wszystko to za sprawą Mansa Zelmerlowa, którego utwór "Heroes" zachwycił całą Europę... i Australie! U mnie - radość nie do opisania, a jak u Was?


Szwedzki utwór zaliczany do grona faworytów był od dawna. Ja już zaraz po zakończeniu szwedzkiego Melodifestivalen wiedziałem, że "Heroes" powalczy o zwycięstwo. I nie ukrywam,że bardzo tego chciałem. Ale czym bliżej finału, tym większe miałem obawy. A to wszystko głównie przez Rosję, której piosenka i wykonanie było bardzo dobre - to trzeba przyznać.


W początkowym momencie głosowania pojawił już się w głowie scenariusz Eurowizji 2016 w Moskwie, a tego bym raczej nie chciał. Byłby to znowu Konkurs zrobiony za duże pieniądze, na pokaz, by udowodnić Europie jaka to Rosja jest bogata i wspaniała. W sumie to tak jak Gagarina śpiewała. O tolerancji, pokoju. Przecież w Rosji to wszystko jest. Tylko te zachodnie media psują ten wizerunek. Widownia w hali również nie była zbytnio zadowolona przebiegiem głosowania. W momencie gdy pewna "12" z Białorusi poleciała dla Rosjanki to nawet pojawiło się dość głośne buczenie. Chwilę później nawet prowadzące całe show delikatnie zainterweniowały w tej sprawie. Ale z czasem Szwecja zaczęła Rosję gonić. Bardzo zaskoczyło mnie głosowanie Litwy. Widząc że wciąż główna konkurentka Mansa jest bez punków, wiedziałem że "12" zgarnie zapewne ona. A tu taka niespodzianka! Rosja bez punktów z Litwy. A później to już było tylko lepiej, a przewaga Szwecji się tylko powiększała. Do tego stopnia, że zwycięstwo było przesądzone już na kilka głosowań przed końcem. W swoim półfinale, Szwecja otrzymała aż "14" razy maksymalną notę. W finale "12 points" powędrowało do Szwecji 12-krotnie.


W czasie głosowania nie zabrakło problemów techniczncyh podczas łączeń z kilkoma krajami. Kolejna z wpadek organizatorów. Ale spokojnie, Eurowizja wraca do Skandynawii, tam wiedzą jak się robi takie show. Dwa ostatnie konkursy z Kopenhagi i Malmo najlepiej o tym świadczą. Podczas łączeń z poszczególnymi krajami mogliśmy zobaczyć wiele znanych osób. Mnie najbardziej ucieszył widok Kristy Siegfrids z Finandii, którą wręcz uwielbiam. Mam gdzieś nawet jej eurowizyjnego singla i autograf. Nie zabrakło także Heleny Paparizou, Valentiny Monetty, Mariette, Basima, czy... Nigelli Lawson z Wielkiej Brytanii. Polskie noty podała Ola Ciupa- jedna ze Słowianek Donatana, a nie Cleo, jak początkowo miało być. Cleo ostatecznie nie było także w jury polskim, choć Onet nadal twierdzi, że była. A Cleo wybrała "Taniec z gwiazdami" i Piastonalia w Opolu. Ciekawiło mnie jak będzie wyglądało podawanie punktów przez Ole. Jak do tej pory kojarzyłem ją tylko z tego, że po prostu jest i ładnie wygląda. A tu już musiała coś powiedzieć po angielsku. Swoją rolę ograniczyła do minimum. Podała punkty i tyle. Może to i lepiej?

Jeśli chodzi o wyniki końcowe, nie pamiętam Eurowizji, w której cała pierwsza 10 by mi pasowała. Zwycięzca najlepszy! Rok temu czułem lekki niedosyt, gdyż także kibicowałem Szwecji, która ostatecznie zajęła 3. miejsce. Ale szybko mi przeszło, bo Szwedka Sanna Nielsen przegrała ze świetnymi utworami z Holandii i Austrii. W tym roku na podium oprócz Szwecji bardzo dobra Rosja i Włochy. Później pozytywnie zaskakująca Belgia i wpadająca w ucho Australia. Belg również powinien otrzymać tytuł Mistera Eurowizji. A kto Miss? Może Litwinka? Następnie Łotwa, która może nie jest w moim typie, ale przed Eurowizją była wymieniana wśród faworytów, także miejsce nie dziwi. Podobnie jak Estonia. Na 8. miejscu rewelacyjny duet z Norwegii. Oni na scenie wyglądają razem bosko. Brzmią zresztą też. A pierwszą 10 zamykają Izrael i Serbia. Podobno Serbii się trochę oberwało od Artura Orzecha, ale nie wiem, bo ja oglądałem tradycyjnie konkurs w szwedzkiej telewizji. Mnie 10. miejsce Serbii cieszy, tym bardziej że Izrael i Serbia to były chyba najlepiej przyjęte przez publiczność utwory w swoich półfinałach. Komentująca dla szwedzkiej telewizji SVT Sanna Nielsen Izraelem była zachwycona.

Jeśli chodzi o miejsce Polski, nie jest ono dla mnie jakimś sporym zaskoczeniem. Polacy jak co roku zaczynają wylewać swoje żale na Facebooku czy na różnego rodzaju forach internetowych. Jak zwykle starciliśmy przez jury. A Cleo na Facebooku zastanawia się jak by tu zmienić system głosowania. Tylko tych konkursów jak nie było jury nikt już nie pamieta. W tym roku przed nami był Cypr z 11 punktami. Czyli wniosenk z tego prosty- nie było "12 points" z Grecji. Grecja również nie mogła cieszyć się z "12" z Cypru. San Marino Włochom również dało tylko 10 punktów. A "12" z Niemiec powędrowała do.. Rosji! "12" ze Szwecji dla Norwegi? Gdzie tam, dla Australii! Norwegia w Szwecji zajęła dopiero 4. miejsce, zarówno u jury, jak i w televotingu. W Szwecji co do 12 dla Australii jurorzy również byli zgodni z widzami.Oczywiście, 12 dla Rosji z Azerbejdżanu czy Białorusi też były. No ale pewnych rzeczy nie da się w 100% wyeliminować. Nigdy nie będzie idealnie. Mimo wszystko tegoroczne wyniki uważam za wyjątkowo trafne i sprawiedliwe.

\
Polska wyprzedziła piosenki, od których rzeczywiście była lepsza. Ewentualnie mogliśmy być jakieś 2-3 pozycje wyżej. Ale do reszty po prostu sporo nam brakowało. Niestety. Co nie zmiania faktu, że Monice należą się ogromne gratulacje i podziękowania! Był finał! A nawet awansowalismy do niego z 8. miejsca, wyprzedzając m.in. świetny Azerbejdżan, który jak to z reguły bywa kupił sobie piosenkę w Szwecji. A w finale wyprzedziliśmy takie kraje jak Francje, Wielką Brytanie, czy Austrie i Niemcy, które nie zdobyły nawet 1 punktu.

Myślę, że już niedługo piosenkę "Heroes" będziemy mogli usłyszeć w wielu polskich stacjach radiowych. Czy jakaś jeszcze piosenka ma szanse na przebicie się? W ubiegłym roku sporym sukcesem cieszyła się piosenka niemiecka "Is it right?". Macie jakieś swoje typy?

Tymczasem nie pozostaje nic, jak czekać kolejny rok. Tak jak obiecałem, jeśli Szwecja wygra Eurowizję, to w maju 2016 ponownie odwiedzę ten kraj. Czy będzie to Sztokolm, Goteborg, a może ponownie Malmo? Myślę, że walka o organizację będzie się raczej toczyć między tymi dwoma pierwszymi miastami. Osobiście wolałbym Sztokholm, chociaż nie ważne, jak wybiorą - wiem, że na pewno będzie dobrze! Także chyba już muszę zacząć oszczędzać na ten wyjazd, by później na żywo z miejsca zdarzenia pisać tutaj dla Was relacje!

No comments:

Post a Comment