Wednesday, April 1, 2015

Z Poznania do Malmö!

30 marca z Poznania wystartowało nowe połączenie linii lotniczej Wizz Air do Malmö. Przewoźnik powrócił na tę trasę po kilkuletniej przerwie. Pomyślałem, że to odpowiedni moment na ponowne odwiedzenie tego szwedzkiego miasta.


Przygotowania do lotu zacząłem jak zwykle na ostatni moment. Cały weekend w pracy, więc za pakowanie wziąłem się w niedzielę wieczorem, a kilka godzin wcześniej, na przerwie w pracy udało mi się wyskoczyć by wydrukować karty pokladowe.


Pakowania dużo nie było. Ale wiadomo, że coś tam zabrać zawsze zo sobą trzeba, naładować telefon, nie zapomnieć ładowarki, czy płyny umieścić w osobnej torebce. Gdy wszystko wydawało się być gotowe, w końcu położyłem się spać.

Obawiałem się, że rano będę czuł się maga niewyspany, bo tak mam już od kilku dni. A jeszcze ta zabrana godzina snu. Ale nic z tych rzeczy! Budziłem się już od 6 rano, w końcu kolejny lot przede mną - już 5 w tym roku! Także eksyctacja wygrała z małą ilością snu i przemęczeniem. :)

Około 10 byłem już na lotnisku. Dość wcześnie, biorąc pod uwagę fakt, że jedna Pani, która jechała tym samym autobusem co ja miała swój o 10.45. Osobiście chyba bym aż tak nie ryzykował.

Na lotnisku pierwsze co to oczywiście wizyta na tarasie widokowym. W momencie gdy się tam pojawiłem, na pasie akurat "siadał" Ryanair z Edynburga(FR6618). Zrobiłem kilka zdjęć i udałem się na kontrolę bezpieczeństwa.




Tam kolejka, która lekko mnie zaskoczyła, a w niej głównie pasażerowie odaltujący do Malmö i do Rzymu, ze zdecycydowaną większością tych podróujących do stolicy Włoch. Ostatnio w Modlinie kontrolę przeszedłem bezproblemowo, a tu w Poznaniu zapiszczałem, mimo że miałem te same buty i bluzkę co ostatnio, jedynie spodnie inne. :)

W oczekiwaniu na samolot, usiadłem na miejwscu, w którym najlepiej widać płytę lotniska, rzecz jasna. Już coś przed 11 wylądowała "moja landryna", która wróciła właśnie z Londynu, do którego wystartowała coś po 6 rano. Świetna okazja by zrobić Airbusowi A320 mała sesję zdjęciową.







Po tym mogłem już udać się w kierunku gate'u numer 6, z którego miał odbyć się mój lot - W61975 do Malmö. Było tam już nieco tłuczno, co bardzo mnie zdziwiło. Już nie chodzi o to, że za wcześnie, bo jak na polskie warunki kolejka na 40 minut przed odlotem to wcale nie tak wcześnie, ale bardziej ze względu na to, że nie spodziewałem się dużego obłożenia na tym locie. Jak się okazało, nie myliłem się, gdyż tłum ten przy bramce to byli ludzie odlatujący do Rzymu z sąsiedniego wyjścia, choć kolejka zawijała się aż pod "6".

Boarding na mój lot poszedł bardzo sprawnie, gdyż frekwencja nie była zbyt duża, jak można było się spodziewać, biorąc pod uwagę fakt, że jest to pierwszy lot na tej trasie po długiej przerwie. Ja miałem okazję lecieć w 2008 roku. Był to mój pierwszy lot samolotem w życiu. Wtedy był to lot W6525, który z Poznania startował o 21.10, a wracał do stolicy Wielkopolski tuż przed północą. Stojąc w kolejce wymieniłem jeszcze kilka zdań z Panem, który również wcześniej korzystał z lotów na tej trasie, a docelowo podróżuje do Kopenhagi, do której co prawda SAS lata aż 3 razy dziennie, ale ceny skandynawskiego przewoźnika, delikatnie mówiąc, tanie nie są.

Dlatego gdy tylko Wizz Air ogłosił ponowne uruchomienie tej trasy od razu wiedziałem, że muszę ponownie odwiedzić Malmö- tak z sentymentu i miłości do Szwecji. Ostatni raz w Szwecji byłem w maju 2014, więc najwyższy czas na ponowną wizytę.


Tradycyjnie ja wsiadałem tylnimi drzwiami, by usiąść gdzieś za skrzydłem. Ze znalezieniem miejsca przy oknie nie było najmniejszego problemu. Na pokładzie naszego samolotu o numerach HA-LPM zostaliśmy powitani przez sympatyczną załogę pokładową, a po chwili także przez pilota, który poinfomował nas, że lot potrwa około 50 minut, że troszkę wieje, a w Malmo niebo zachmurzone i małe opady deszczu. Eh, a miało być słońce. Oprócz tego od pilota dowiedzieliśmy sie, że będziemy lecieć między innymi nad Koszalinem oraz nad wyspą Bornholm.


Wystartowaliśmy punktualnie, a przed nami wystartował jeszcze wspominany przeze mnie wcześniej Ryanair do Rzymu. Przy starcie troszkę nami huśtało, za sam lot dość spokojny. Przy lądowaniu ponownie można było odczuć, że na zewnątrz trochę wieje. Ale mimo wietrznych warunków, lądowanie idealne! Ogromne brawa dla pilota! Brawa w dosłownym znaczeniu tego słowa na pokładzie rownież były.







To jest niesamowite, że tak naprawdę tylko godzina drogi dzieli mnie od Szwecji. Łatwiej polecieć do Szwecji, niż mi pojechać do domu na Śląsk, gdzie jadę jakieś 5 godzin. A zdarzało się, że przez te cale 5 godzin stałem.

Cieszę się bardzo, że z poznańskiego lotniska oprócz lotów do Sztokholmu, powróciły także te do Malmö! Wierzę, że nie raz z tego połączenia jeszcze skorzystam!

Z lotniska od razu udałem się do Malmo. Gdy podszedłem na przystanek, na tablicy widniała informacja, że kolejny autobus podjedzie za... minutę! Idealnie! :) Bilet miałem kupiony przez Internet i po około 40 minutach byłem już w centrum miasta. Podróż wygodnym autobusem Flygbussarna, z Wi-Fi i z gniazdkami. Zresztą, gdzie w Szwecji nie ma Wi-Fi. :)

A o tym co w samym Malmö i ogólnie trochę o Szwecji znajdziecie pod tym linkiem!

5 comments:

  1. Zajrzę na pewno i chętnie przeczytam:)

    ReplyDelete
  2. leciałeś sam? jestem ciekawy jak podróżujesz bo mi na przykład ciężko kogoś wyrwać na lot ;)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wtedy akurat leciałem sam ;) czasami tak latam :) ma tez to jakies swoje plusy :)

      Delete
    2. No na pewno... :) dzięki za odpowiedź, świetny blog! Wiele przydatnych informacji, wskazówek i ciekawostek! Pozdrawiam ;)

      Delete