Monday, April 13, 2015

WRO-WMI 10.04.2015

Lot Wrocław - Warszawa(Modlin) to już mój 7 lot w tym roku, z czego 3 krajówka. Leciałem już z Poznania do Warszawy, wypróbowałem loty krajowe Ryanair do Gdańska, teraz przyszedł czas na lot z Wrocławia - fajnie było odwiedzić ponownie to lotnisko, które jest jednym z moich ulubionych, o ile nie ulubionym, w Polsce. :)


Tym razem w podróży do Warszawy towarzyszyli mi Michał i Daria, dla których lot ten był pierwszym w życiu. Od razu zaznaczam, że prawie wszystkie zdjęcia, które pojawią się tutaj są autorstwa Michała. Chyba muszę Michała częściej ze sobą zabierać. :)

Jako, że ja byłem jeszcze w domu na Śląsku, wszyscy razem spotkaliśmy się we Wrocławiu. Akurat fajnie nam się zgrały pociągi, przez co Michał z Darią czekali na mnie tylko kilka minut. Wyjechaliśmy z domów odpowiednio wcześnie, by przed przejazdem na lotnisko, móc jeszcze choć trochę zobaczyć wrocławski Rynek.




Pogoda ewidentnie nam dopisała i tak też było zarówno we Wrocławiu, jak i w Warszawie. Zarówno ja, jak i Daria zapomnieliśmy zabrać ze sobą okularów. Na szczęście uratował nas H&M w którym każdy znalazł coś odpowiedniego dla siebie.




Po krótkiej wizycie na Rynku, szybkim drugim śniadaniu w KFC, udaliśmy się w kierunku Renomy, gdzie wsiedliśmy do autobusu linii 406, którym pojechaliśmy już na lotnisko. Po jakiś 30 minutach byliśmy już w terminalu.

Na lotnisku byliśmy odpowiednio wcześnie. Do odlotu było jeszcze trochę czasu, więc pozwoliliśmy sobie na krótką wizytę na tarasie widokowym. Z niego zobaczyć mogliśmy Boeinga 737 linii Ryanair przyjmującego na pokład pasażerów odlatujących do Mediolanu. Na płycie stał także samolot Polskich Linii Lotniczych LOT odlatujący do Warszawy, jednakże zasłaniał go rękaw, przez co nawet nie wiem jaka to była maszyna, ale pewnie jakiś Embraer.


Wrocławski port jest jednym z moich ulubionych lotnisk. Aktualnie to rywalizuje o miano tego najlepszego z Gdańskiem, za którym przemawia świetna jak dla mnie siatka połączeń. Za to Wrocław ma najlepsze, najwygodniejsze i najlepiej umiejscowione fotele! Można na nich sobie leżeć i podziwiać startujące i lądujące samoloty. Dawno mnie na tym lotnisku nie było, choć kiedyś było to zdecydowanie najczęściej wybierane przeze mnie lotnisko. Piątkowy lot do Modlina był moim 26 lotem z/do tego portu. 



Kontrola bezpieczeństwa przebiegła całkiem sprawnie. Tym razem nie zapiszczałem. Czekając na lot, pochodziliśmy jeszcze trochę po sklepach. W jednym ze sklepów moją uwagę szczególnie przykuł model Airbusa A380 w barwach British Airways- 82zł. Nie mogłem sobie na niego niestety pozwolić, ale Daria kazała przypomnieć się przed urodzinami. :D Następnie udaliśmy się na te wspomniane wcześniej wygodne fotele, by tam móc popatrzeć, co się dzieje na płycie. W międzyczasie przeczytaliśmy też gdzieś w Internecie o tanich biletach do Kopenhagi za 19zł z Modlina. Ale jak sprawdzaliśmy już po wylądowaniu to były już jakieś pojedyncze i nie mogliśmy sensownie zgrać wylotu z powrotem.






Nasz samolot jeszcze nie wylądował, ale przy bramce już zaczynała ustawiać się kolejka. My z tym jednak się trochę wstrzymaliśmy i dopiero gdy zauważyliśmy, że obsługa już zaczyna sprawdzać dokumenty, udaliśmy się do kolejki. Niestety bilety dla nas kupowane były na dwóch różnych rezerwacjach, przez co nie dostaliśmy wszyscy miejsc koło siebie. Co więcej, my z Michałem dostaliśmy w prezencie od wujka Ryana... Priority Boarding. Sam nigdy nie kupiłbym opcji pierwszeństwa wejścia na pokład, bo niby po co? Miejsca i tak są numerowane, więc obojętne mi kiedy wejdę. Kilka minut w kolejce mnie nie zbawi. A wejście przed resztą kilka minut wcześniej nie sprawi, że poczuję się jak w Business Class. No ale skoro dostaje się za darmo ten "przwilej" to dlaczego nie skorzystać? O tym, że Ryanair rozdaje kilku osobom pierwszeństwo wejścia na pokład słyszałem kiedyś od kolegi, a teraz faktycznie sam tego doświadczyłem.


Przeszlismy przez rękaw, następnie schodami w dół, nie bezpośrednio do samolotu. Ryanair z rękawów raczej nie korzysta - za drogi interes. Tam czekaliśmy w małym, oszklonym pomieszczeniu, w którym słońce grzało niemiłosiernie, aż samolot będzie gotowy do przyjęcia nas na pokład.


A na płycie takie widoki - SAS do Kopenhagi już kołował... :) Później, siedząc już w samolocie, widzieliśmy jego start... :) Ah, poleciałoby się SAS-em, nie powiem... . :)


Do samolotu wsiadaliśmy tyłem, gdyż mieliśmy miejsca 33E i 33F, natomiast Daria siedziała na 23A - moje miejsce z ostatniego lotu do Gdańska. Czyli zarówno Daria, jak i Michał podczas swojego pierwszego lotu siedzieli przy oknie. :)



Jak widać na zdjęciach, pogoda do latania idealna. Już cieszyliśmy się na widoki, jakie będą z góry. Choć w tym względzie Daria miała więcej szczęścia, bo to ona mogła zobaczyć chociażby Stadion Narodowy. :)

Na pokładzie naszego samolotu, którym był Boeing 737-800 o numerach EI-EPC, powitała nas szefowa pokładu Justyna, a wraz z nią o komfort i bezpieczeństwo pasażerow podczas lotu dbały Panie Marieta, Aleksandra i Cristina- Pana stewarda tym razem żadnego. O ile mnie pamięć nie myli, Panią Aleksandrę kojarzę chyba z mojego powrotnego lotu z Madrytu. Powitania ze strony pana kapitana ani żadnych szczegółów dotyczących lotu niestety nie było, dlatego też sam musiałem sobie po powrocie sprawdzić trasę przelotu. :)


Standardowo zapoznanie pasażerów w wyposażeniem awaryjnym samolotu, a następnie start. Pierwszy raz spotkałem się, z tym że załoga gdy mówiła o ewentualnym wodowaniu użyła zwrotu "na wypadek mało prawdopodobnego zdarzenia". Nie wiem czy wcześniej gdzieś mi to umknęło, czy może jednak po ostatnich wydarzeniach treść "safety demo" nieco zmieniono. Lot bardzo spokojny, choć miałem wrażenie, że dość długo świeci się sygnalizacja "zapiąć pasy". Oczywiście znalazła się Pani, która zamiast siedzieć zapięta w pasach zaczęła biegać po samolocie. W czasie lotu załoga przeprowadziła serwis pokładowy. Albo może inaczej, po prostu przejechała z wózkiem przez samolot. Za dużej sprzedaży na lotach krajowych to tam nie ma. Nie zabrakło oczywiście słynnych zdrapek, które jak zawsze można było kupić w super ofercie. Mimo tego, chętnych brak. Przy lądowaniu gdzieś tam lekko zatrzęsło, ale bez większych sensacji. W Modlinie byliśmy kilka minut po czasie. Nie sprawdziłem dokładnie na lotnisku, ale Flightradar twierdzi że 3 minuty poźniej - nie pozostaje mi nic, jak jemu wierzyć. :) Obłożenie na locie spore- jak na moje oko jakieś 150 pasażerów mogło być. To dużo, biorąc pod uwagę fakt, że od niedawna w piątki na tej trasie Ryanair lata aż 3 razy dziennie- lot o 13.10 oznaczony jest numerami FR5018. Nic dziwnego, że w marcu wrocławskie lotnisko w segmencie lotów krajowych odnotowało 56% wzrost!



\




Po wylądowaniu w Modlinie mieliśmy jeszcze kawałek do przejścia. Fakt, nie zazdroszczę jak ktoś ląduje w deszczu- spacer przez płytę na pewno nie jest wtedy przyjemny. Ale przy takiej pięknej pogodzie to świetna okazja by zrobić jeszcze małą sesję zdjęciową przy samolocie. My z tego oczywiście skorzystaliśmy, inni również zatrzymywali się by zrobić jeszcze jakieś pamiątkowe zdjęcie. :)




Gdy tylko znaleźliśmy się w strefie ogólnodostępnej lotniska w Modlinie, od razu kupiliśmy bilet na pociąg Kolei Mazowieckich do Warszawy. Bilet lotniskowy (autobus+ pociąg) kosztuje 17zł. Jeśli macie zniżkę, np. studencką to warto kupić osobno bilet na autobus i bilet na pociąg. Jak wybierzecie w automacie trasę lotnisko Modlin - Warszawa Centralna to wyświetla się informacja, że brak biletów ze zniżką. My kupiliśmy bilety Modlin- Warszawa Centralna, a bilet na autobus za 5zł chcieliśmy kupić w autobusie, ale nie zdążyliśmy, bo takich jak my było więcej. Dlatego też ja do Warszawy dojechałem za 9zł, Daria z Michałem jeszcze taniej.



Zamiast na Warszawę Centralną pojechaliśmy na Warszawę Gdańską, a statąd metrem do Centrum. Tam pierwsze co to udaliśmy się do Złotych Tarasów na obiad. Wybór padł na Sphinxa- często będąc w Warszawie to właśnie tam ląduję na obiedzie. Głodny stamtąd jeszcze nigdy nie wyszedłem. :)




W Warszawie każdy z nas już był, także nie specjalnie zależało nam na pójsciu na Stare Miasto. Korzystając z ładnej pogody stwierdziliśmy, że fajnie byłoby posiedzieć gdzieś nad Wisłą. I w ten oto sposób wylądowaliśmy na plaży, przy Stadionie. Świetne miejsce! Przy kolejnej wizycie w Warszawie i przy dopisującej pogodzie chętnie się tam ponownie wybiorę!




Wracając na dworzec zaliczyliśmy jeszcze małe zakupy na Marszałkowskiej. Trochę się tam zasiedzieliśmy, do tego jeszcze kolejki do kas, dlatego też musieliśmy trochę pobiegać, bo do pociągu zostało nam jakieś 15 minut. Oczywiście jak to zawsze bywa w takich sytuacjach, pociąg się troche spóźnił. Dzięki temu zdążyliśmy też kupić sobie jakąś wodę na drogę. Dobrze, że bilety kupiliśmy wcześniej. I tak z ledwością załapaliśmy się na jakieś miejsca siedzące, choć nie wszystkie w jednym przedziale.



Nie licząc małego opóźnienia PKP InterCity bardzo pozytywnie zaskoczyło. W 2 klasie przedziały były 6-osobowe i ku mojemy zaskoczeniu - były w nich gniazdka. Mój telefon był już na skraju wyczerpania, a PowerBank został w Poznaniu. Podróż minęła całkiem szybko, w pociągu, a nawet w przedziale jeszcze spotkałem... swoją współlokatorkę - świat jest naprawdę mały! :)

Do Poznania wrócilismy nieźle wymęczeni, ale to jest takie fajne zmęczenie. Pomyśleć, że rano byłem na Śląsku, później we Wrocławiu, w Warszawie, a późnym wieczorem w Poznaniu. Jest to męczące, no ale czego się nie robi dla kilku chwil na lotnisku, w powietrzu... . :) Sądząc po tym, że rano pierwsza wiadomość jaką dostałem od Darii była o biletach do Oslo za 19zł to śmiem twierdzić, że się podobało. Michała też kusi lot do Norwegii, także chyba wszyscy zadowoleni. :)

6 comments:

  1. świetne zdjęcia :) i fajnie tak promować podróże po Polsce :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. jak Polacy rozlatają się po kraju to może i kolejne nowe trasy powstaną :) Poznań-Warszawa by Ryanair to jest to, na co najbardziej czekam ;)

      Delete
  2. Ryanair nie korzysta z rekawow, bo pasażerowie wchodza zarowno wejsciem z przodu jak i z tylu. Tradycyjne linie zazwyczaj wpuszczaja tylko przodem i dlatego wchodzi sie rekawem (bo jest jedno wejście) :) Poza tym ryanowi zalezy na czasie i finanse są tu głównym powodem ;) co do safety demo, tekst o "mało prawdopodobym zdarzeniu" byl juz w listopadzie, co bardzo mnie rozśmieszyło :D

    ReplyDelete
    Replies
    1. czyli musiało mi to umknąć jakoś :)

      Delete
    2. Zazwyczaj nikt nie przywiązuje uwagi do safety demo :P (chyba ze leci pierwszy raz)

      Delete
  3. Też racja :) To z Wizz Air'a znam już prawie na pamięć :D

    ReplyDelete