Thursday, February 5, 2015

Bienvenido a Madrid!


Bienvenido a Madrid! Welcome to Madrid! 

Lot do Madrytu kupiłem chyba jeszcze w listopadzie. Z niecierpliwością odliczalem dni do tego wyjazdu. Madryt planowałem już od dawna, bo obiecałem odwiedzić koleżankę. A hiszpańska stolica to takie marzenie z dzieciństwa. Nie wiem dlaczego, ale zawsze jako dziecko chciałem zobaczyć Hiszpanie i jej stolicę, bo jako dziecko moja wiedza na temat tego kraju pewnie tutaj się kończyła. Lecąc już też nie wiedziałem czego mam się spodziewać po Madrycie. Może to właśnie dzięki temu tak pozytywnie mnie zaskoczył. W przeciwieństwie do Paryża, po którym każdy spodziewa się wiele, a rzeczywistość rozczarowuje. Chociaż oczywiście nie wszystkich, bo są tacy, którzy to miasto kochają. Ja zdecydowanie do tej grupy nie należę. 


Długo zastanawiałem sie jak dotrę na lotnisko w Modlinie. Najtańsza i najciekawsza opcja dla mnie wydawał sie byc Polskibus za 8zl do Wrocławia, a potem lot Ryanairem za 19zl. Przesiadką wydawała sie byc dość bezpieczna, bo ponad 2-godzinna, ale mimo to troche sie bałem, że coś pójdzie nie tak i nici z wyjazdu. Ostatecznie wybralem Polskiego busa do Warszawy, a następnie Koleje Mazowieckie do Modlina, co kosztowało mnie jakieś 32zł. 


Ogolnie jesli chodzi tanie loty do Madrytu to jest dość ciężko. Ma to m. In związek z kryzysem w Hiszpanii i podwyższonymi opłatami lotniskowymi, przez co tanie linie ograniczyły nieco loty do Hiszpanii. Pamiętam jak jeszcze kiedyś Wizz Air latał m.in z Katowic, teraz z Polski nie lata w ogóle. Ryanair tylko z Krakowa i Modlina. Z lotniska Chopina lata także Norwegian. Osobiście bardzo lubię latać tą norweską tanią linią lotniczą, jednakże najtaniej wyszło Ryanairem z Modlina - za bilet zapłaciłem ok. 290zł co jest dobrą ceną na tej trasie. 

W Polskimbusie nawet udało mi się zająć miejsce na samym przodzie, dzięki czemu miałem ładne widoki. Podróż minęła szybko, w Warszawie byliśmy trochę przed czasem. :)




W Warszawie jak zwykle przywitał mnie mróz. Ostatnio zawsze jak tam jestem to marznę. Szybko przedostałem się metrem do Centrum, tam szybka, mała kawa na rozgrzanie, a potem już pojechałem na lotnisko w Modlinie. Najpierw pociągiem Kolei Mazowieckich, a potem shuttle busem do terminala. Ze zniżka studencką za pociąg plus autobus zapłaciłem niespełna 12zł. 



Na lotnisku byłem dość wcześnie, sporo miałem jeszcze czasu do odlotu. Gdy przyjechałem, samoloty z Wrocławia i Gdańska już wylądowały, czyli spokojnie mogłem wybrać tą formę transportu. 

Sprawnie przeszedłem przez kontrolę bezpieczeństwa i pozostawało już tylko czekanie na samolot. Oczywiście dobrą godzinę przed odlotem zaczęła już się tworzyć kolejka. Jako, że w Ryanairze miejsca są numerowane, ja wsiadałem do samolotu jako jeden z ostatnich. Przez to też mój bagaż, mimo że podręczny, został przewiziony w luku bagażowym. Taki gratis od "wujka Ryana". ;D



25C- takie właśnie miejsce wylosował mi "wujek Ryan". Słabo, bo nie przy oknie,ale w sumie i tak było ciemno. Fajnie, że w tylnej częsci samolotu. Lepsze miejsce zewnętrzne niż środkowe. W drodze powrotnej było nieco słabiej. :P 

To był mój pierwszy ponad 3-godzinny lot. Nigdy wcześniej nie leciałem dłużej niż 2 godziny, no może raz, jak mój lot został przekierowany z Wrocławia do Katowic, to wtedy się nieco wydłużył. Ale nie wiem czy trwał wtedy ponad 2 godziny czy nie. Lot nie był łatwy. Dłużył mi się, uszy bolały, z czasem także i głowa. Dobrze, że chociaż załoga była sympatyczna- polskie stewardessy i jeden pan steward Hiszpan. :)

Po wylądoawniu, sporo jeszcze czasu minęło, zanim samolot zatrzymał się przy terminalu. Barajas, a tak dokładnie to Adolfo Suárez Madryt-Barajas Airport  to naprawdę spore lotnisko. Port ten posiada 4 terminale pasażerskie i jest głównym hubem hiszpańskiej Iberii. Większe lotniska w Europie znajdują się tylko w Londynie(Heathrow), Paryżu(Charles de Gaulle), Frankfurcie i w Amsterdamie(Schiphol)

Jadąc autobusem do terminala, rozglądałem się po płycie lotniska. Mnóstwo samolotów linii Air Europa, Iberii, widziałem też Norwegiana, Qatar Airways czy Turkish Airlines. Choć najbardziej zwróciłem uwagę na Boinga 747. Nie wiedziałem, jakiego przewoźnika, bo było zbyt ciemno, ale ten samolot jest bardzo charakterystyczny, przez co od razu rozpoznałem. Nigdy wcześniej nie miałem okazji zobaczyć go na żywo. W drodze powrotnej też rzucił mi się w oczy. Tamten należał do linii z Arabii Saudyjskiej. Być może to nawet ten sam, którego zobaczyłem po przylocie.. . :)

Na lotnisku w hali przylotów czekała na mnie koleżanka Milena. Swoją drogą pierwszy raz ktoś na mnie czekał na lotnisku. :) Trochę pochodziliśmy po terminalu, zanim znaleźliśmy się na stacji metra. Metrem łatwo dostaniemy się do miasta. Jedynym minusem jest to, że by wjechać/wyjechać z lotniska nie wystarczy zwykły bylet, a musimy jeszcze dokupić dodatek (suplemento) za 3euro. Ale o metrze napiszę nieco później. :)

Nawet już nie pamiętam, o której dotarliśmy do domu, ale na pewno po 1 w nocy,a  może to już nawet przed 2 było. W domu czekały już na mnie mapy, przewodniki itp., więc kolejnego dnia od razu mogłem wyruszyć na miasto... Ale to już w kolejnym poście. Bo tygodnia w Madrycie nie da opisać się w jednej notce. :) 



Zobacz także:



1 comment: