Saturday, September 8, 2012

Stockholm 5.09-7.09.2012 - Fotorelacja!

STOCKHOLM
5-7.09.2012



Kolejna wizyta w Szwecji dobiegła końca. Wizyta udana, ale jak to zawsze bywa, czas zleciał bardzo szybko i trzeba było wracać. Pogoda w Sztokholmie była dla nas łaskawa: w dzień było słonecznie, dość ciepło, a co najważniejsze - bez deszczu. Czasami, głównie w nocy, można było odczuć lekki chłód, szczególnie w okolicach wody. Natomiast jeśli chodzi o lotnisko w Modlinie to również nas nie zawiodło. No ale wszystko po kolei. 

5. września. Wczesne godzinny poranne, a dokładnie godzina 5, a ja wstaje po zaledwie kilku godzinach snu, bo jakoś już tak mam, że noc przed wyjazdem mam problem z zaśnięciem, bo już nie mogę się doczekać. :) Spakowałem się dzień wcześniej, by mieć pewność, że zmieszczę się w bagaż podręczny. Moja torba, mimo iż nie jest torbą typowo podróżną a raczej torbą, z którą chodzę na zajęcia czy noszę laptopa, spisała się na medal. O 6.28 wyjeżdżam od siebie (z Kuźni Raciborskiej). Najpierw do Kędzierzyna-Koźla, a tam przesiadam się na EX do Warszawy. Podróż zleciała bardzo szybko, pociąg bardzo wygodny. Jeszcze przed południem jestem w stolicy. 

Jako, że Michał był jeszcze w domu, zrobiłem sobie mały spacer po Złotych Tarasach, a następnie udałem się w okolice Pałacu Kultury, gdzie natrafiłem na, jak ja to nazwałem, przedsmak Szwecji w Warszawie. :)


Gdy już Michał dotarł, przeszliśmy się trochę po mieście, a potem poszliśmy na obiad przygotowany przez jego mamę, więc łatwo się domyślić, że po takim dobrym, prawdziwym, domowym obiedzie głodni do Szwecji nie polecieliśmy.  ;)

Na lotnisko w Modlinie pojechaliśmy Kolejami Mazowieckimi. Aktualnie trwa promocja - za 12zł jedziemy pociągiem do stacji kolejowej w Modlinie, a później shuttle bus zawozi nas pod sam terminal. Cała podróż z Warszawy Centralnej na lotnisko zajęła nam dokładnie godzinę, a piętnaście minut później byliśmy już po kontroli bezpieczeństwa. Pociąg ogólnie jedzie dość szybko, jest wygodny, jednakże shuttle bus jest zdecydowanie za mały na tyle osób z bagażami. 

Nasz A320 już czeka (Reg. HA-LPS), a Ryanair odlatuje... :)
Na lot długo nie musieliśmy czekać, bo nasz boarding rozpoczął się dość wcześniej, dzięki czemu w Sztokholmie wylądowaliśmy ok. pół godziny przed czasem, dzięki czemu godzinę dłużej byliśmy w szwedzkiej stolicy. Na pokładzie samolotu mieliśmy z Michałem okazję spróbować serbskiego piwa "Jelen" - całkiem dobre. :)

Välkommen! :) (zdjęcie oczywiście nie jest robione zaraz po przylocie. :)

Tak jak planowaliśmy, pierwsza noc bez spania. Około 22 rozpoczynamy zwiedzanie Sztokholmu. Na początek spacer po Drottninggatan - najpopularniejszej wśród turystów ulicy pełnej restauracji i sklepów z pamiątkami. Deptak ten jest dość pusty o tej godzinie. Co jakiś czas możemy spotkać jakiś Szwedów czy też turystów wracających z wieczornego zwiedzania Starego Miasta. Dla odmiany my dopiero zaczynamy nasze zwiedzanie. :) 


Idziemy w kierunku portu po drodze zatrzymując się przy Riksdagu - szwedzkim parlamencie, na mostku z którego widać sztokholmski Ratusz, a także przy Zamku Królewskim. Dalej idziemy w kierunku portu i tam też robimy sobie pierwszą przerwę. Siedzimy na ławce i podziwiamy stojące tam promy, a od czasu do czasu spoglądamy na zegarek i termometr na Katarinahissen. Gdy siedząc nad wodą zrobiło się trochę chłodniej, poszliśmy dalej, właśnie na Katarinahissen, by popatrzeć na Sztokholm z góry. Co prawda najpierw trzeba pokonać sporo schodów, ale widok, szczególnie w nocy, robi wrażenie. :) 

Katarinahissen o 8.11. Niestety nie mam zdjęcia zrobionego wieczorem. ;)
Następnie zeszliśmy kawałek niżej by znowu usiąść na ławce. Stamtąd też widać trochę miasto, choć niestety nieco utrudniają to drzewa. Ale miejsce do siedzenia fajne. Na drugi dzień tez tam wróciliśmy, między innymi żeby zjeść śniadanie. Generalnie w czasie nocnego zwiedzania często robiliśmy sobie przerwy i siadaliśmy gdzieś, dzięki czemu noc ta wcale nie trwała tak długo, dość szybko to zleciało. Choć w jednym miejscu za długo siedzieć nie można było, bo jednak siedząc odczuwało się trochę chłód. Około godziny 3 stwierdziliśmy, że to już czas na kawę, więc poszliśmy do 7-eleven, a następnie na Dworzec Autobusowy (Cityterminalen), by się trochę ogrzać i poczekać, aż się zrobi jasno. O 6 otwierają też toalety na dworcu (płatne 10SEK), więc mogliśmy się trochę ogarnąć i wyjść na miasto, bo już robiło się jasno. 

Stockholm, Sergels Torg, kilka minut po 6
Na mieście pusto, trochę ludzi idących do pracy, większość z kawą w ręce. Słońce świeciło, choć jeszcze było trochę chłodniej, ale z godziny na godzinę robiło się przyjemniej. Początkowo odwiedzamy te miejsca co w nocy by móc zrobić zdjęcia, a właściwie to by Michał mógł, bo baterie w moim aparacie dość szybko odmówiły posłuszeństwa. 



Zamek Królewski (Kungliga Slottet)

Riksdag



Następnie bardzo długi spacer do Globen, czy też Ericsson Globe Arena - dużej hali widowiskowej w kształcie kuli. Odbywają się tam liczne koncerty (kilka dni temu była tam Lady Gaga), a także mecze hokejowe. Żeby tam dojść trzeba wejść do górny wspomnianymi wcześniej schodami i jesteśmy w dzielnicy Södermalm, a tam ulicą Götgatan idziemy cały czas prosto. 

Na powyższym zdjęciu Globen widać w oddali, ale dość spory kawałek trzeba tam przejść. Oczywiście najłatwiej jest wsiąść w metro i przejechać kilka stacji i jesteśmy na miejscu - bilet na metro kosztuje bodajże 25SEK, całodniowy - 115SEK). 


Idziemy wzdłuż drogi i torów aż dochodzimy do stacji metra (bodajże "Gullmarsplan", tuż przed stacją "Globen"). Tam drogę do Globen pokazał nam pewien starszy Szwed, który w sumie nie szedł w naszą stronę, ale zaprowadził nas, a potem się wrócił. Miłe. :) 

Co nas zdziwiło, musieliśmy tam przejść przez tory... metra. Była tam sygnalizacja świetlna, ale i tak miałem wrażenie, że zaraz zza zakrętu wyjedzie metro. ;D Potem kierujemy się do odpowiedniego wyjścia i idziemy cały czas prostu, aż dochodzimy pod samo Globen. 


W sąsiedztwie znajduje się też stadion, na którym swoje mecz rozgrywa drużyna Hammarby IF, która w 2001 roku zdobyła Mistrzostwo Szwecji, a obecnie gra w drugiej lidze (Superettan). Siedząc na ławce przed Globen podziwialiśmy też kapsułę wjeżdżającą na szczyt hali - Skyview. Widok na Sztokholm musi być przepiękny, spotkany przez nas Szwed również nas o tym przekonywał, ale jak sam też stwierdził, wjazd jest dość drogi - 130SEK. Jeśli jednak ktoś zdecyduje się na zakup "Stockholm Card" to wjazd wtedy jest bezpłatny. Pogoda w dniu, w którym tam byliśmy była idealna na podziwianie panoramy Sztokholmu, no ale cóż - nie można mieć wszystkiego. :) 

Wtedy kiedy miało wiać, to nie wiało :D :)
Wracając do centrum weszliśmy do sklepu, żeby kupić coś do zjedzenia na śniadanie, bo w końcu to było jeszcze przedpołudnie, choć jak tak wcześnie zaczyna się zwiedzanie i ma się jedną zarwaną noc to o godzinie 10 miałem wrażenie że jest już co najmniej 15 czy 17. W sklepie udało nam się kupić dobre pączki amerykańskie - 15SEK za 3 sztuki, co uważam jest ceną bardzo dobrą jak na Szwecję. Generalnie w sklepach można znaleźć coś tańszego, w zbliżonych cenach do naszych. Widzieliśmy np. Energy Drinki za 5 czy 6SEK, gdzie w 7-eleven tego typu napoje potrafią kosztować 20-30SEK. Więc warto w dzień zrobić zakupy, bo w nocy to zostaje nam właśnie 7-eleven plus jakieś McDonaldy itp. Śniadanie zjedliśmy na jednej z naszych ulubionych ławek z widokiem na Slussen.

Slussen, zdjęcie robione ze schodów, trochę wyżej jest nasza ławka. :)
Wiadomo jest, że jeśli nie śpi się w nocy to prędzej czy później nastąpi jakiś kryzys. U nas on się pojawił około 11. Wtedy czas zaczął się nieco dłużyć, a my już marzyliśmy by była 14 - wtedy mogliśmy zakwaterować się w hostelu. Chwilę się zastanawialiśmy czy iść do hostelu, pospać chwilę i wyjść znowu na miasto, czy dłużej zwiedzać i wieczorem wrócić. W końcu stwierdziliśmy, że jak od razu pójdziemy spać to już na miasto nie wyjdziemy. Więc zakwaterowaliśmy się, wzięliśmy tylko prysznic, który trochę nas obudził i wyszliśmy na miasto.

Teraz zależało nam na podejściu pod Ratusz, bo stamtąd bardzo fajnie widać Stare Miasto(Gamla Stan). Chcieliśmy też trochę pochodzić po sklepach z pamiątkami i zjeść jakiegoś fast-fooda - wybór padł na Burger Kinga na Dworcu Kolejowym (Centralstation). A oprócz tego chcieliśmy po prostu jeszcze nacieszyć się widokiem Sztokholmu i maksymalnie wykorzystać to, że tam jesteśmy. Miasto jest tak pięknie położone, że ja mógłbym tam pół dnia przesiedzieć na ławce i podziwiać pływające promy, czy też patrzeć w niebo, bo tam co chwile jakiś samolot leci (kilka razy udało mi się rozpoznać Malmo Aviation i raz Norwegiana :P ). 


Widok na Stare Miasto od strony Ratusza

Ratusz

Swedish souvenirs!

Po zrealizowaniu planu wróciliśmy do hostelu, który był położony w fajnej okolicy, niedaleko Drottninggatan. W pokoju mieliśmy ludzi m.in. z Korei, Niemiec czy Szwajcarii. Fajnie było usłyszeć od Koreańczyka "Cześć!" :) Jak nie trudno się domyślić, zasnęliśmy dość szybko. Na początku jakoś nie odczuwałem potrzeby snu, tym bardziej jak się z kimś rozmawiało czy coś. Ale jak wszyscy z pokoju wyszli na miasto to zasnąłem nawet nie wiem kiedy. Przebudziłem się rano, z telefonem gdzieś w nogach, odruchowo zacząłem odpisywać na SMSy, gdyż 7-go były moje urodziny, więc miałem już jakieś życzenie. Z tym że jak się obudziłem to nie miałem pojęcia która jest godzina, a okazało się, że była 5, więc mogłem jeszcze chwilę pospać, choć jakoś czułem się wyspany. 

O 8 zaczęliśmy się zbierać. Początkowo mieliśmy jechać na lotnisko o 9, ale stwierdziliśmy że to za wcześnie i pojechaliśmy o 9.30, wcześniej zjadając jeszcze urodzinowe śniadanie w Cityterminalen. :)



Autobus przyjechał trochę wcześniej, podczas jazdy Michał zrobił jeszcze trochę zdjęć. Na lotnisku też jeszcze kilka fotek i trzeba było pójść na kontrolę bezpieczeństwa.



Wystartowaliśmy około godziny 13, czyli z jakimś 30-minutowym opóźnieniem. Bardzo miła załoga pokładowa: steward Tiago oraz stewardessy: Alexandra, Tatiana i Catia. Stewardessa Catia nie wiem jakiej była narodowości, ale miała taką południową urodę. Na pewno nie była Polką, ale w momencie wychodzenia z samolotu powiedziała "Do widzenia!" ;) Z okna mieliśmy naprawdę ładne widoki. Pewnie niektórzy już widzieli, bo pokazywałem na Facebooku. :)


Przyjazd do Warszawy z małym zamieszaniem, bo okazało się, że pociąg Kolei Mazowieckich, którym jechaliśmy nie jedzie przez Warszawę Centralną, a zorientowaliśmy się o tym dopiero jak minęliśmy Warszawę Gdańską, więc dojechaliśmy na stację Warszawa Zachodnia, a stamtąd autobusem do centrum i do Michała. Znowu załapałem się na dobry obiad, dzięki! :P Później tylko jeszcze podróż pociągiem, w którym powstała spora część tej relacji i dom! :)

Ogólnie jestem zadowolony z wyjazdu. Cieszę się, że Michałowi Sztokholm tak bardzo się spodobał. Jak widać ma coś te miasto w sobie. :) Na pewno nie była to moja ostatnia wizyta w tym mieście, o nie! :)

Tack så mycket, Stockholm och vi ses snart!

Wydatki:

Lot Warszawa(Modlin) - Sztokholm(Skavsta) - 4zł by Wizzair
Lot Sztokholm(Skavsta) - Warszawa(Modlin) - 1zł by Ryanair

Transfer Lotnisko Skavsta - Sztokholm(cityterminalen) - lotnisko - 218SEK (ok. 110zł)
Nocleg w hostelu, pokój 8-os. - 230SEK+ 50SEK za pościel (ok. 140zł)
Dojazd na lotnisko w Modlinie - 24zł w dwie strony (Koleje Mazowieckie)
 

5 comments:

  1. Fajna fotorelacja, z ciekawością przeczytałam. Prawie codziennie tu zaglądam by ''wychaczyć'' jakieś fajne promocje.
    Piszesz, że do Modlina jest promocja i przejazd pociągiem i shuttle busem za 12 zł? Ten promocyjny bilet normalnie w kasie na dworcu się kupuje, czy przez internet?
    Za kilka dni będę leciała z Modlina do Budapesztu i muszę dojechać do Modlina - stąd moje pytanie.
    Dzięki i pozdrawiam
    aka

    ReplyDelete
    Replies
    1. Tak, bilet kupiliśmy w kasie biletowej na Dworcu Centralnym, ale musisz wiedzieć, którym pociągiem chcesz jechać, bo bilet ważny jest bodajże godzinę. My nie wiedzieliśmy, o której jedzie nasz pociąg, więc najpierw poszliśmy do informacji, a potem kupiliśmy bilety, mówiąc Pani w kasie, którym pociągiem chcemy jechać.
      Pozdrawiam! Milego zwiedzania Budapesztu! :) Ładne miasto! :)

      Delete
  2. Dobrze wiedzieć - w takim razie sprawdzę sobie rozkład jazdy pociągów wcześniej. Dzięki za info. Pzdr
    aka

    ReplyDelete
  3. Cześć. Ja byłem w podobnym terminie w Sztokholmie 6-8.09.2012. Spałem w bardzo fajnym hostelu w Nykoping koło stacji.. polecam to miejsce, mimo iż pokoje mają całe 4m2 :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Ooo :) Dzięki za informację o hostelu w Nykoping.:) A jak się Sztokholm podobał? :)

      Delete