Friday, May 18, 2012

Fotorelacja z Budapesztu!

Po wielu skandynawskich wypadach przyszedł czas na zmianę kierunku i padło na Budapeszt. Wyjazd zaplanowałem już jakiś czas temu, choć w pewnym momencie stał on pod znakiem zapytania ze względu na mój egzamin z zarządzania wypadający w dniu wylotu, jednakże wszystko udało się ze sobą pogodzić.Tym razem moi współtowarzysze to Milena i Karol. :)
W końcu przyszedł poniedziałek, wsiedliśmy w pociąg i udaliśmy się w kierunku Warszawy!

Tam w Złotych Tarasach spotkaliśmy się z naszym „przewodnikiem”- Michałem, który w szybkim tempie oprowadził nas po centrum Warszawy. Standardowo, na Warszawę niestety zbyt wiele czasu nie było, gdyż trzeba było jechać na lotnisko. I tutaj dość nietypowa sytuacja – mianowicie mandat, pierwszy w życiu i to od razu każdy dostał po 180zł. Za co? Za brak ważnego biletu, choć bilety kasowaliśmy, ale okazało się, że się nie skasowały. Pojazd był monitorowany, więc na pewno będziemy się od tego odwoływać, bo uważamy, że mandat dostaliśmy niesłusznie. Ale dobra, koniec złych rzeczy. O mandacie szybko zapomnieliśmy lub też mówiliśmy o nim w formie żartu – przecież nie będziemy sobie psuć wyjazdu. Martwić będziemy się jak wrócimy!
Na lotnisku sprawnie przeszliśmy kontrolę bezpieczeństwa, ja oczywiście mega szczęśliwy, bo uwielbiam latać z Warszawy, choćby z powodu takich widoków:  

KLM Royal Dutch Airlines <3


Na lotnisku było też kilka Airbusów OLT Express, które ostatnio bardzo mi się podobają i mam nadzieję kiedyś się z nimi gdzieś wybiorę. Boarding również poszedł sprawnie, choć chwilę musieliśmy czekać na autobus, który zwiózł nas do samolotu, gdzie powitali nas węgierscy stewardzi. Welcome on board! 

Airbus A320 w barwach Wizzaira :)


Lot spokojny, trochę chmur było, więc gór nie widzieliśmy, a myślałem, że może po raz pierwszy je zobaczę z samolotu. Lądowanie trochę przed czasem, lot trwał około godziny.

W Budapeszcie przywitała nas deszczowa pogoda. Pierwsze co to udaliśmy się do informacji turystycznej, by dowiedzieć się gdzie kupić bilety, na autobus i metro. Bilety zakupiliśmy w Relayu, po krótkiej chwili byliśmy już w autobusie linii 200E, która zawiozła nas to stacji metra (M3). Bilet jednorazowy w Budapeszcie kosztuje 320HUF. Drogę do hostelu wskazał nam pracownik informacji w metrze, choć trzeba przyznać, że znajomością angielskiego tam nie zachwycają i początkowo pan chciał wysłać nas kilka stacji metra dalej, mimo że we wiadomości od hostelu było wyraźnie napisane, że z tej stacji metra jest to tylko "short walk distance". Cóż, pan po prostu pomylił Grund Hostel z Grand Hotelem! :P
Gdy dotarliśmy do hostelu, na dworze dalej padało, ale mimo to wyszliśmy na miasto, bo musieliśmy znaleźć coś do jedzenia i już wtedy zahaczyliśmy o McDonald's, czyli Mac na Węgrzech zaliczony! :)

Ale już kolejnego dnia zaczęło się prawdziwe zwiedzanie. Zaczęliśmy konkretnie, bo od Góry Gellerta, z której widok jest po prostu zachwycający. Budapeszt ma ogólnie niesamowite położenie, które czyni te miasto bardzo wyjątkowym. 

W Budapeszcie są naprawdę robiące wrażenie mosty. Jeden z nich możecie zobaczyć na zdjęciu powyżej. W ciągu naszego pobytu zwiedziliśmy praktycznie wszystkie ważniejsze miejsca w mieście. Widzieliśmy słynny Parlament czy też zamek Buda Castle, przy którym swój teledysk kręciła Katy Perry, byliśmy na Wyspie Małgorzaty. W mieście jest sporo miejsc, w których mógłbym usiąść i przez długi czas podziwiać piękno tej europejskiej stolicy. 

Budapeszt jak praktycznie każde miasto, wspaniale prezentuje się w nocy. Nie mogliśmy sobie odpuścić wieczornego spaceru wzdłuż Dunaju, podczas którego podziwiać mogliśmy oświetlony zamek. 

Jak zwykle mam problem by opisać wszystkie miejsca, w których byliśmy itp. Jednakże zapewniam Was, że nachodziliśmy się naprawdę sporo. Budapeszt na prawdę mnie pozytywnie zaskoczył. Wielu znajomych mówiło mi, że to wspaniałe miasto, jednakże już dawno zauważyłem, że mój gust różni się trochę od innych. Myślę, że jak powiem, że lubię Warszawę, to zrozumiecie o co mi chodzi. ;) 

Nasz hostel był usytuowany w fajnej okolicy, do centrum mieliśmy nieduży spacerek, dlatego też z metra praktycznie nie korzystaliśmy. Warunki w hostelu dobre, pozytywnie mnie zaskoczyły, bo tak naprawdę nie wiedziałem na co mogę liczyć, jeśli płacę 6.50euro za noc. Obsługa w hotelu bardzo miła, pomocna, dobrze mówiąca po angielsku. Dostaliśmy 4 bilety na komunikację miejską od naszych współlokatorów z Holandii, którzy wcześnie rano wylatywali już do domu. Bilety przydały nam się w drodze powrotnej na lotnisko. Musieliśmy dokupić tylko 2 bilety - na autobus i metro musi być osobny bilet, nie można się na jednym przesiadać. Nie polecam  nikomu w Budapeszcie jeździć na gapę, bo kontrolerzy są praktycznie wszędzie. 
Oprócz Holendrów, ostatniej nocy mieliśmy w pokoju także parę z Meksyku, którzy do Budapesztu przylecieli z Francji, gdzie przez ostatnie pół roku pracowali jako nauczyciele. Teraz przed wylotem do domu, chcą jeszcze zobaczyć kawałek Europy. 



Jeśli chodzi o jedzenie na pewno mogę polecić pewny lokal, w którym można było zjeść za naprawdę nieduże pieniądze. Ciężko mi teraz wytłumaczyć, gdzie to dokładnie się znajduje, ale mam zdjęcie, może się kiedyś komuś przyda. Jest to lokal, w którym sami kompletujemy sobie obiad: bierzemy np. frytki i pierś z kurczaka i płacimy około 800HUF. 

Nietypowa sytuacja spotkała nas także w sklepie, do którego Karol wszedł z resztkami Coli. Przy kasie Pani coś tam pogadała, zawołała ochroniarza, a potem wzięła od Karola tą butelkę i po prostu mu skasowała Colę, której on wcale tam nie kupił. Oczywiście dogadać się nie szło, bo ani kasjerka, ani ochroniarz po angielsku nie mówili. Ale to były już przed samym wyjazdem, więc nie zawracaliśmy sobie tym głowy, choć pewnie można by sprawdzić na kamerach z czym wchodziło się na sklep. 

Do Krakowa lecieliśmy Ryanairem z Terminalu II, do którego w dziwny sposób dojeżdża autobus,w pewnym momencie się nawet trochę wystraszyłem, że przegapiliśmy swój przystanek. Mianowicie autobus zatrzymuje się przy Terminalu I, a potem jedzie dalej, ale tak jakby wyjeżdża z lotniska, a podróż do drugiego terminala jeszcze trochę trwa. Ale dotarliśmy. Nasz samolot był jednym z ostatnich odlatujących tego dnia. Zaś przed nami startował jakiś samolot Swiss'a, Aerofłot do Moskwy i Air France do Paryża (CDG) 

Był to mój pierwszy lot "Francą", czyli Ryanairem (w oznaczeniach numerów lotów Ryan ma skrót FR, stąd Franca). Dość wcześnie rozpoczął się boarding, wypuszczono nas przez rękaw na płytę lotniska, tam czekał nas nie mały spacer, tabliczka "Kraków" jest, ale samolotu jeszcze nie było.



Dopiero po chwili zauważyliśmy jak nasz Boeing wylądował, więc jeszcze trochę potrwało, zanim weszliśmy do samolotu. Nie wiem dlaczego, ale początkowo wpuszczano tylko przez przednie wejście, jednak po chwili pozwolona wchodzić także tyłem.

Lot spokojny, minął bardzo szybko, trwał zdecydowanie mniej niż godzina. Wszystko było ok, załoga miła itp. jednak mimo wszystko Wizz robi na mnie (i nie tylko na mnie) zdecydowanie lepsze wrażenie: lepsze malowanie samolotu, wygląd wnętrza także ciekawsze, jakoś te niebiesko-żółte barwy w Ryanie nie przekonują mnie. Choć fajne są zakończenia skrzydeł w samolotach Ryana :) Jednak dźwięk po wylądowaniu jest jak dla mnie zupełnie niepotrzebny. Dla tych, którzy nie lecieli tymi liniami link poniżej, sami oceńcie :)
Dźwięk po wylądowaniu

Poniżej jeszcze kilka zdjęć, a więcej wkrótce ukaże się na fanpage'u bloga na Facebooku, na którego serdecznie zapraszam: Mój blog na Facebooku - polub go! :)






Buda Castle

Parliament



Bardzo jestem zadowolony z wypadu do Budapesztu! Jak dobrze liczę, to już 9 europejska stolica odwiedzona przeze mnie! Pierwszy lot Ryanem, a nawet pierwszy mandat! Dziękuje współtowarzyszom za wspólny wyjazd! :)

A jeszcze na sam koniec, jak to z reguły robię, podsumowanie kosztów:

pociąg Opole Główne - Warszawa Centralna + dojazd na lotnisko - 30zł
pociąg Kraków - Opole Główne + dojazd z lotniska - ok. 30zł
samolot Warszawa - Budapeszt (Wizzair) - 15zł
samolot Budapeszt - Kraków (Ryanair) - 35zł
Dojazd z lotniska do Budapesztu tam i pow ok. 13zł (zamiast 19zł)
Noclegi: 3x6.50euro - ok. 85zł
Razem: ok. 210zł

7 comments:

  1. Świetna relacja, dużo wartościowych informacji. :)
    Dobrze wiedzieć, że można w Budapeszcie znaleźć tani nocleg... no i, że przed wizytą lepiej poduczyć się najpierw węgierskiego ;D

    PS: Tak mi się skojarzyło z 40 latkiem
    http://www.youtube.com/watch?v=rmFi8bzZ-Lo
    od 3:40 :)
    PS2:Jak egzamin z zarządzania? :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Co do węgierskiego, chętnie pożyczę rozmówki, ja miałem problem, żeby chociaż dziękuje zapamiętać :D A zarządzanie będę pisać 29-go, ale podobno 3 mam pewne, więc luz :)

      Delete
  2. bede monotematyczna- czy udało się napić tego pysznego półsłodkiego wina? i pytanko mam- czy zdjęcia mogłyby być większe? wiem, że jak się kliknie to są większe, ale jestem leniuszkiem i bym się cieszyła gdyby od razu były większe:) i wstaw jakieś na którym jesteście:) uatrakcyjnisz notkę dla Pań i Panów (tutaj to już Milena)

    a w ogóle to- bardzo ciekawa relacja, i dobrze wiedziec z tymi biletami. we Wiedniu to np nikt nigdy nikogo nie kontrolował i w sumie można było jeździć na gapę wciąż i wciąż.

    czekam na kolejne relacje z podróży!

    ReplyDelete
    Replies
    1. Wina niestety nie piłem, choć bardzo żałuję, bo dziś znowu koleżanka Kasia zachwalała wegierskie wino. Powiedziałem jej że nie przepadam za winem, a ona stwierdziła, że te by mi smakowało :) cóż, trzeba wrócić na Węgry :) zdjęcia postaram się dodawać większe, o ile nie będą wychodzić poza stronę bloga ;P A i ja się od czasu do czasu na nich pojawię :)

      Delete
  3. super wyprawa!czekamy na następne relacje!

    ReplyDelete
  4. Fajna relacja :)
    Lecę właśnie w poniedziałek do Budapesztu, więc dobrze wiedzieć mniej więcej co i jak :)
    Śmiesznie się momentami czyta ;) hehe, szczególnie te spostrzeżenia a propos Ryana ;) no, ma wiele wad, ja też dużo bardziej wole wizza, ale mimo wszystko FR jest urokliwy ;P Mozart przy boardingu, pięćset reklam w trakcie lotu no i obowiązkowa fanfara po wylądowaniu i wyrażana z silnym irlandzkim akcentem radość z kolejnego przylotu o czasie (co ciekawe, puszczają ją nawet jak przzylecą z opóźnieniem ;P hahaha LOL)...
    Te zakończenia skrzydeł w ryanie to oczywiście nie design ryanaira, tylko to wynika z faktu, że ryan ma tylko Boeingi 737, a te modele tak mają :) w każdej linii :)

    Pozdry!

    ReplyDelete
    Replies
    1. hehe :) w takim razie życzę udanego pobytu w Budapeszcie! :)

      Delete